czwartek, 31 grudnia 2015

Karnawał po cieszyńsku czyli Bal Śląski




Karnawał po cieszyńsku czyli Bal Śląski

W dniu 30.01.2016r. odbył się Bal Śląski zorganizowany przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Gościńcu Szumnym w Jaworzu.
  Bal rozpoczął się o godzinie 19.00 przywitaniem gości i uczestników. Członkowie i sympatycy TMJ w dwóch wejściach zaprezentowali obecnym, jak kiedyś tańczono na balach na Śląsku Cieszyńskim. Po wspólnej kolacji, na którą składały się tradycyjne „jelita” z kiszoną kapustą i ziemniakami były tańce, do których przygrywał zespół Beskid. Śpiewaliśmy też wspólnie śląskie pieśniczki. Bal zakończył się o godzinie trzeciej następnego dnia.
            Po wysłuchaniu wielu pozytywnych opinii o balu postanowiliśmy kontynuować tę tradycję w następnych latach i tak w 2017 roku zostanie zorganizowany kolejny Bal Śląski w dniu 28.01.2017r. Wszystkich chętnych posiadających stroje śląskie zapraszamy do wystąpienia w nich.

sobota, 31 października 2015

Ekscentryczna i Romantyczna


Moda i malowane tkaniny.

W dniu 18.10.2015r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był pokaz tkanin oraz ubrań ręcznie malowanych wykonanych przez Panie Annę Wróbel i Iwonę Szymczyk.
Na wstępie p. Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła artystki, które mieszkają w Bielsku-Białej.
 Panie Anna i Iwona są amatorkami, które od 10 lat malują obrazy inspirowane przyrodą – Pani Anna oraz osobami – Pani Iwona. Swoje obrazy tworzą w pracowni w Bielsku-Białej na osiedlu Złote Łany. Pani Iwona maluje akrylem na płótnie, a Pani Anna olejem na płótnie. Obrazy tworzone przez Panie są dużego formatu i przez co są drogie w zakupie. Nasze dzisiejsze artystki aby przybliżyć swoją sztukę szerszej publiczności postanowiły tworzyć projekt pod nazwą „Ekscentryczna i Romantyczna” polegający na przenoszeniu obrazów na tkaniny i szyciu z nich ubrań oraz na biżuterię. Wszystkie ubrania szyte przez Panie są jednorazowe i niepowtarzalne przez co są unikalne. Obrazy na tkaniny przenoszone są w kolorze czarno-białym. Wszystkie tkaniny można prać w pralce w temperaturze 40 °C. Technologia wykonywania ubrań jest nasępiająca najpierw wykonuje się zdjęcie obrazu w bardzo dużej rozdzielczości następnie dokonuje się wyboru materiału na który ma zostać przeniesiony obraz oraz określenie co z tego materiału ma powstać (tunika, szal, sukienka) po czym na materiał nanoszony jest druk metodą sublimacji wielkoformatowej ostatnim krokiem jest szycie ubrań przez profesjonalną krawcową. Najnowszymi produktami Pań są ozdoby wykonane z ceramiki z nadrukiem dwustronnym przedstawiające obrazy obu Pań.
Po tych wielu informacjach nastąpił pokaz ubrań wykonanych przez artystki.
Po wysłuchaniu wykładu oraz pokazu mody był czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszny kołocz. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 37 osób członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Prezes Ryszard Stanclik przekazał również informację na temat innych imprez organizowanych przez Towarzystwo i tak 08.01.2016r. organizowany jest wyjazd do filharmonii opolskiej na koncert noworoczny koszt 85zł. od osoby, a 30.01.2016r. w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu organizowany jest „Bal Śląski”.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 21.11.2015r. o godz. 16.00. tematem spotkania będzie wykład prof. Daniela Kadłubca na temat „Zabobony i gusła andrzejkowe”.





https://goo.gl/photos/szvxQABQySWuyxFY7





 


środa, 21 października 2015

O Sałasznictwie


O SAŁASZNICTWIE

   Jakie znaczenie mają w naszych Beskidach słowa: sałasz, sałasznictwo? A jak robiono w tychże Beskidach sery?

   Na te pytania odpowiedział Leszek Richter – kolejny gość  organizowanych przez Towarzystwo Miłośników Jaworza posiad.

   Leszek Richter jest prezesem Sekcji  Ludoznawczej Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej, gościł już w Jaworzu przed dwoma laty; mówił wtedy o lnie i wełnie, prezentując dawne metody ich przetwarzania i wykorzystywania.

   Tym razem tematem spotkania była historia sałasznictwa i opis dnia codziennego na górskich pastwiskach Śląska Cieszyńskiego. A historia ta rozpoczyna się na przełomie XV i VI wieku , kiedy z południowej Rumunii wzdłuż łuku Karpat dotarli do nas Wołosi wraz ze swoim, wytrzymującym trudne warunki, gatunkiem owiec. W okresie największego rozkwitu – w XVIII wieku, w naszych Beskidach pasło się 25 tysięcy owiec i kóz. Od roku 1800 sytuacja się zmieniała: cieszyńska komora celna ograniczała tereny dostępne do wypasu. Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku – to całkowity upadek sałasznictwa; aktualnie podejmowane są próby jego odbudowy.

   Słowo „sałasz’’ oznaczało pewnego rodzaju spółkę. Jej elementy to: udziałowcy – gazdowie- właściciele wypasanych zwierząt, zatrudniony przez nich sałasznik , podlegli mu pasterze (jeden na 80-100 owiec), dziewczęta do pasienia krów; ale też- tereny pod wypas i ich „wyposażenie” (kolyba ze stale podtrzymywanym ogniskiem – watrą, koszory – ogrodzenia dla owiec na noce). Sałasz funkcjonował przez 3 miesiące rocznie. Wiosną jego udziałowcy ustalali zasady funkcjonowania: wynagrodzenia, terminu wiosennego „mieszania ‘’owiec – które było ceremoniałem o znaczeniu zarówno praktycznym jak i magicznym.

    Życie „na sałaszu” nie miało w sobie, sugerowanego nieraz  m.in. w literaturze, romantyzmu. Owczarze ciężko pracowali przy wypasie (owczarz przez cały dzień stał na początku stada!), udoju owiec i produkcji sera który był głównym „ pożytkiem” z ich wypasania. Na Śląsku  Cieszyńskim, gdzie wypasano także krowy, głównym „pożytkiem” były śmietana i masło. Owe „pożytki”  rozdzielane były między gazdów – udziałowców, według powierzchni posiadanego przez nich gruntu – i wynikającej z tego liczby przysługujących im zwierząt do wypasu. Sałasz kończył się „rozsadem” – oddawaniem zwierząt właścicielom, a wieczorem udziałowcy spotykali się na rozrachunku i poczęstunku. Na Śląsku Cieszyńskim specyficzne warunki klimatyczne umożliwiały jeszcze późniejszy wypas w dolinach, a zimę owce spędzały w „kotelnicach”.

   Leszek Richter wzbogacił swą opowieść  o sałasznictwie demonstracją sprzętów, które służyły pasterzom przy udoju oraz produkcji sera. Nazwy tych drewnianych sprzętów  u wielu, zwłaszcza młodszych czytelników, nie przywołają już konkretnych obrazów; a są to: czerpaki, cioski, warzechy, konewki, szkopce, putyra, koryto, gielata czy

   Posiady zakończyły się pokazem produkcji białego sera z klogiem (podpuszczką) – buncu. Od jednej owcy pozyskiwano do 7 kg sera rocznie; na Śląsku Cieszyńskim nie robiło się oscypków.

   Warto dodać, iż całą opowieść o beskidzkim sałasznictwie Leszek Richter – społecznik i pasjonat tradycji i kultury Śląska Cieszyńskiego, zaprezentował w oryginalnym stroju górali śląskich okolic Jabłonkowa.

                                                                      Małgorzata Kobieka-Gryczka

Lecznicze rośliny

Rośliny w walce z rakiem


W dniu 09.08.2015r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.

Tematem spotkania były wykład Pana Michała Podoska na temat roślin leczniczych przeciwdziałających rakowi.

Na wstępie p. Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa, który mieszka w pobliskiej Rudzicy gdzie prowadzi gospodarstwo agroturystyczne oraz uprawę ziół, z których przygotowuje preparaty lecznicze. W 2012 roku p. Michał zdobył tytuł najlepszego ekologicznego gospodarstwa towarowego. Zielarstwem nasz gość zainteresował się 15 lat temu po przebytej chorobie którą był rak gardła. W czasie operacji lekarze uszkodzili Panu Michałowi struny głosowe które leczył różnymi preparatami ziołowymi. Jako ciekawostkę nasz gość podał ilości specjalistycznych urządzeń do przeprowadzania operacji gardła: w Bułgarii 8 szt., w Rumunii 16 szt., a w Polsce 1 urządzenie.

Nasz gość omówił książkę dr Jerzego Zięby pt. „Ukryte terapie – czego ci lekarz nie powie”. W książce tej dr Jerzy Zięba opisuje lecznicze działanie wody utlenionej  oraz podaje w jakich proporcjach należy ją stosować. Stosowanie roztworu wody utlenionej nie leczy organizmu natomiast powoduje jego wzmocnienie. Następnie Pan Michał omówił badania prof. Linusa Paulinga dwukrotnego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie chemii oraz Pokojowej Nagrody Nobla, który prowadził badania nad leczniczymi właściwościami witaminy „C”. Witamina „C” sama nie leczy lecz posiada właściwości odtruwające organizm z zanieczyszczeń. Aby witamina „C” była lepiej przyswajalna należy do roztworu łyżeczki witaminy „C” na szklankę wody dodać szczyptę sody oczyszczonej przez co tworzy się askorbinian sodu będący bardziej przyswajalny przez organizm. Terapię tę według naszego gościa należy stosować po chemioterapii aby oczyścić organizm ze zniszczonych komórek. Po przebytej chemioterapii można również w celu oczyszczenia organizmu stosować wilkakorę.

Nasz gość Pan Michał polecał również olej z czarnuszki przeciw alergii, ocet jabłkowy oraz kiszoną kapustę przeciw nadciśnieniu a także olej z oregano jako naturalny antybiotyk działający antybakteryjnie oraz wzmacniający organizm. Z leczniczym działaniem oleju z oregano można zapoznać się na stronie internetowej www.oreganolp73.pl.

Po wysłuchaniu wykładu Pana Michała był czas aby na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszny kołocz. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 27 osób członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.

Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 27.09.2015r. o godz. 15.00. tematem spotkania będzie wykład Pana Leszka Richtera na temat szałaśnictwa w Beskidach, pokaz wyrobu serów oraz prezentacja tradycyjnych instrumentów muzycznych przez Pana Otmara Kantora.


sobota, 8 sierpnia 2015

Krajobrazy i przyroda Norwegii we wspomnieniach i na zdjęciach.



         

W dniu 12.07.2015r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.

Tematem spotkania były wspomnienia Wacława Kosmowskiego z wycieczki do Norwegii.

Na wstępie Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego Gościa. Na ścianach galerii można było podziwiać fotografie z wyprawy do Norwegii.

Wacław Kosmowski gościł u na po raz drugi, poprzednio opowiadał o wyprawie na Syberię, w czasie której wraz z grupą znajomych przepłynęli rzekę Witim na tratwie wykonanej z pustych butelek po napojach typu PET.

Nasz Gość – Wacław Kosmowski mieszkaniec Bielska-Białej, podróżnik jest członkiem Speleoklubu Bielsko-Biała i brał udział w wielu wyprawach. Został Podróżnikiem Roku w V edycji konkursu miesięcznika "Podróże", jest również laureatem I Nagrody w kategorii Świat. W składzie jury konkursu Podróżnik Roku 2005 był m.in. Krzysztof Wielicki znany podróżnik i himalaista.

Do Skandynawii nazywanej Kanadą Europy prelegent wyruszył wraz z sześcioma kolegami, dwoma samochodami. Zabrali również dwie łodzie kanadyjki, prowiant, namioty oraz inny sprzęt potrzebny do biwakowania. W Norwegii jak i w całej Skandynawii na biwakowanie nie potrzeba zgody lokalnych władz a rozbicie namiotu na jedną lub dwie noce na prywatnym polu jest dozwolone. Wyprawa odbyła się w lipcu 2014 roku, trwała trzy tygodnie przy wspaniałej upalnej pogodzie.  Podróżnicy dotarli około 150 km za koło polarne na wysokość słynnego portu Narwik ,po czym po dotarciu do fiordu i rozładunku samochodów rozpoczęli budowę szałasu, który był ich bazą i mieszkaniem przez cały pobyt nad fiordem. Żywili się głównie rybami, których w tamtejszych wodach jest pod dostatkiem, krabami, grzybami oraz jagodami. Jeziora w Norwegii są pochodzenia polodowcowego o podłożu granitowym. Rzeki w Skandynawii płyną z północy na południe i są poprzegradzane dużą ilością zapór, na których zamontowane są turbiny elektrowni wodnych. Skały w Norwegii są granitowe o zabarwieniu czerwonym. Pogoda na terenie północno wschodniej Norwegii jest upalna i stabilna ze względu na brak wpływu prądu zatokowego Golfsztrom. Roślinność w tym terenie jest karłowata podobna do tundry. Słodką wodę podróżnicy czerpali z jeziorek położonych nad fiordem. Sucha pogoda umożliwiła im wycieczki w pobliskie góry o podłożu porośniętym mchami, które po deszczu staje się bardzo śliskie. Tereny te zamieszkałe są przez łosie, niedźwiedzie oraz mniejsze zwierzęta nie zagrażające człowiekowi. Występuje tam również dużo orłów. W zatoce, w której nasi podróżnicy mieli obóz różnica poziomu wody między przypływem a odpływem wynosiła około dwóch metrów. Norwegowie mieszkają w małych, bardzo  funkcjonalnych domach, których dachy porośnięte są trawą. Każdy mieszkaniec tych terenów posiada samochód oraz łódkę.

Nasi podróżnicy pokonali w czasie całej wyprawy 5000 km .

Cała opowieść Wacława Kosmowskiego ilustrowana była filmem oraz bardzo dużą ilością zdjęć.

Po wysłuchaniu wspomnień był czas aby obejrzeć wystawę  fotogramów z wyprawy do Norwegii oraz na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszny kołocz. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchały 32 osoby członkowie i sympatycy Towarzystwa Miłośników Jaworza.

Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p.Steklów w Jaworzu w dniu 09.08.2015r. o godz. 15,00.  Michał Podosek wygłosi prelekcję pt. „Rośliny lecznicze – jak bronić się przed rakiem”.






Sekretarz Towarzystwa Miłośników Jaworza 
Marcin BIŁEK                       

  




sobota, 27 czerwca 2015

Świętojańskie wianki



                                            Świętojańskie wianki

Towarzystwo Miłośników Jaworza wraz ze Stowarzyszeniem „Nasze Jaworze” zorganizowało w dn. 21 czerwca, w Jaworzu Nałężu popołudniowe spotkanie dla osób zainteresowanych tradycją  Nocy Kupały i Nocy Świętojańskiej.
   Noc Kupały to magiczny wieczór przesilenia letniego, kiedy dzień jest najdłuższy w roku. W nocy z 21 na 22 czerwca Słowianie, a także Celtowie, ludy germańskie – obchodzili  jedno z najważniejszych dla nich świąt.
   Według tradycji dawnych Słowian było to święto ognia i wody, miłości i płodności.
   Ogień pełnił przede wszystkim funkcję oczyszczającą – spalał winy skaczących przez ognisko i tańczących wokół niego osób. Najważniejsze podczas tej nocy było znalezienie miłości – stąd się wzięły wianki. Panny na wydaniu plotły je z 9 ziół, mocowały na deseczce, zapalały świeczkę i puszczały je w nurt rzeki. Poniżej stali chłopcy, których zadaniem było wyłowienie wianka ukochanej dziewczyny. Wianek szybko wyłowiony oznaczał rychłe małżeństwo, jak długo płynął – długie poszukiwania męża, jeśli utonął – to staropanieństwo.
   Woda miała duże znaczenie według Święta Kupały – zanurzenie się w niej  w ten dzień gwarantowało urodę powodzenie i zdrowie.
   O północy wszyscy  się zbierali i wyruszali na poszukiwanie kwiatu paproci. Kwitnąca paproć miała promieniować  blaskiem, który wskazywał miejsce ukrytego w ziemi skarbu.
   Noc Kupały określano także Sobótką, a ta nazwa pochodzi od świętej góry Słowian Ślęży przez wieki nazywanej Sobótką, która do dzisiaj nosi ślady słowiańskich obrzędów. 
   Noc Świętojańska  to święto   obchodzone w nocy z 23 na 24 czerwca – w wigilię św. Jana Chrzciciela, będące próbą  zasymilowania  przez chrześcijaństwo pogańskich obchodów Święta Kupały. W  noc świętojańską szczególnych właściwości  nabierać miała woda, ale kąpieli można było zażywać dopiero  podczas tej nocy, kiedy wody były ochrzczone przez św. Jana Chrzciciela.  Wcześniej nie można było się kąpać. Wierzono, że kąpiel w rzece lub stawie tej nocy spowoduje, że ludzie będą zdrowi, kąpiel  zapewni  także szczęśliwe małżeństwo, macierzyństwo i miłość. Wicie wianków odbywa się także w Noc Świętojańską – tak jak  podczas Nocy Kupały.
   Ogień też jest bardzo ważny w Noc Świętojańską. Palono wielkie ogniska, wokół nich tańczyły ubrane na biało dziewczęta, śpiewając pieśni miłosne.
   Jak widać – Noc Kupały a Noc Świętojańska to nie to samo, chociaż mają bardzo dużo wspólnego. Bez  względu jednak na nazwę (Noc Kupały, Sobótka, Noc Świętojańska), zawiera się podczas tej nocy pamięć minionych wieków, i jak każdy obyczaj i obrządek korzeniami sięga mroków przeszłości.
   Padający przed spotkaniem deszcz ustąpił pola słońcu, więc cała impreza odbyła się przy sprzyjającej aurze. Goście dopisali i kilkadziesiąt osób podziwiało uplecione wianki, wysłuchało  informacji o tradycji  tych dwóch świąt, oraz w dobrych  humorach skonsumowało smaczne kiełbaski z ogniska.
Na koniec spotkania, zgodnie z tradycją wianki popłynęły potokiem  Josionka, a wszyscy uczestnicy posiad umówili się na przyszły rok.
                                                                                         Grażyna Matwiejczyk
  
Następne posiady obędą się 12 lipca 2015 r. a przyrodę i krajobrazy Norwegii przedstawi  Wacław Kosmowski.      
                                                                                                  ZAPRASZAMY

FOTOGALERIA