wtorek, 22 listopada 2016

Posiady Korsyka - wyspa Napoleona, prowadzący Piotr Stebel

Korsyka wyspa Napoleona.

W dniu 04.12.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był pokaz zdjęć oraz wspomnienia Piotra Stebla z wycieczki na Korsykę zwaną wyspą Napoleona.
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa Piotra Stebla przewodnika beskidzkiego, który uprawnienia do prowadzenia wycieczek po Beskidzie Śląsko-Morawskim posiada od 2005 roku. Nasz dzisiejszy gość prowadzi również wycieczki po terenie Czech i Słowacji najbardziej lubi teren Małej Fatry. Od pewnego czasu wyjeżdża na Daleki Wschód do Tajlandii, Kambodży i Laosu zwiedzać ich piękno. Podczas dzisiejszych posiad można było również podziwiać oraz zakupić wyroby rękodzieła wykonane przez Panie zrzeszone w Kole Zainteresowań działającym przy Parafii Ewangelickiej w Jaworzu.
Korsyka – wyspa na Morzu Śródziemnym, położona na zachód od Włoch i na południowy wschód od Francji. Cieśnina Świętego Bonifacego oddziela ją od położonej na południu włoskiej Sardynii. Korsyka tworzy odrębny francuski region administracyjny. W 1975 wyspę podzielono na dwa departamenty: Korsykę Południową i Korsykę Górną. Wcześniej Korsyka tworzyła jeden departament o numerze 20. Powstałe departamenty są w większym stopniu wyrazem ambicji dwóch największych miast Korsyki – Bastii i Ajaccio – niż rozsądnej polityki regionalnej, bowiem oba mają niewielki potencjał ludnościowy i ekonomiczny. Korsyka jest bardzo słabo zaludniona. Na 1 km² przypada nieco ponad 35 mieszkańców. Główną rzeką wyspy jest Golo o długości 89,6 km. Wnętrze wyspy jest bardzo górzyste. Ponad 20 szczytów przekracza wysokość 2000 m.n.p.m. Położenie Korsyki sprawiało, że była ona zawsze ważną bazą operacji militarnych, stąd też toczone były przez wieki walki między państwami włoskimi a Francją o jej zajęcie. Możliwość zjednoczenia z Sardynią była postrzegana jako niebezpieczna ewentualność, zwłaszcza przez Wielką Brytanię, ponieważ dawałoby to zbyt silną pozycję na Morzu Śródziemnym. W 1282 objęła wyspę w posiadanie Republika Genui, która kontrolowała ją przez pięć wieków. W 1736 na wyspie wybuchło powstanie przeciwko rządom Genueńczyków. Powstańcy proklamowali Korsykę monarchią i wybrali na króla Theodora von Neuhoffa. W kwietniu 1755 rozpoczął się kolejny zryw przeciw genueńskiemu panowaniu. W listopadzie tego roku Korsyka ogłosiła niepodległość i proklamowana została Republika Korsykańska. Uchwalono też pierwszą na świecie konstytucję (Konstytucja Korsyki), która została napisana w języku włoskim. W 1768 Genua zrzekła się (w zamian za darowanie długów) pretensji do wyspy na rzecz Francji, która w tym samym roku wysłała na nią swoje oddziały. Walki trwały do 1769 i skończyły się zwycięstwem Francuzów. Na Korsyce urodził się Napoleon Bonaparte, którego rodzice należeli do pomniejszej lokalnej arystokracji. W tym czasie Korsyka była pod francuską kontrolą i korsykańscy szlachcice mogli uzyskać francuskie tytuły szlacheckie. Tak też zrobili rodzice Napoleona, którego posłano do francuskich szkół. Inną ważną postacią na wyspie był Pasquale Paoli (1725–1807) – korsykański generał i patriota, który walczył o niepodległość Korsyki, najpierw przeciwko Genui, a potem Francji. Korsykaninem był także Giuseppe Fieschi, rewolucjonista, który dokonał zamachu na króla Francji Ludwika Filipa.
Nasz dzisiejszy gość na Korsykę pierwszy raz pojechał samochodem w 2006 roku z Cieszyna do Liworno pokonując 1310km. następnie promem mogącym zabrać 500 pojazdów i 2000 osób na wyspę. Na Korsyce nasz dzisiejszy gość zwiedził następujące miasta:
- Bastia, które rocznie odwiedza 2mln. turystów zbudowane w XV wieku z wieloma romańskimi Kociołami;
- Porto Veccio, z najładniejszymi plażami na wyspie;
- Alta Rocca,masyw górski o wysokości od 1600 do 1700 m.n.p.m. będący od 1968 roku parkiem narodowym tam również znajduje się najwyższy na wyspie wodospad o wysokości 70 m.
- Bonifacio, port leżący na południu Korsyki założony przez Genueńczyków otoczony murami. Miasto to położone jest na 70 metrowym klifie wapiennym dodatkowo otoczone murami. W Bonifacio znajduje się również pomnik legionisty przeniesiony tam w 1963 roku z Algierii.
- Sartene, wszystkie domy wybudowane są w tym miasteczku z szarego kamienia. W Wielki Czwartek organizuje się tam procesję.
- Priopriano, wokoło tego miasteczka rozciąga się 6 kilometrowa plaża nad zatoką Walinko. W miasteczku tym oglądać można park żółwi w którym zgromadzone są okazy z 5 kontynentów jest to 40 rodzajów gadów. Zwiedzać można XV wieczne cytadele i wieże zbudowane przez Genueńczyków.
- Filitosa, wokoło tego miasta znajdują się fortyfikacje oraz megality pochodzące z kultury toreńskiej szcowane na 8 tyś lat bardzo podobne do megalitów z Wyspy Wielkanocnej wszystkie posągi są zwrócone twarzą na wschód.
- Ajaccio, miejsce narodzin i pierwszych dziewięciu lat życia Napoleona Bonaparte. W domu w którym urodził się Napoleon mieści się obecnie muzeum poświęcone życiu i działalności Napoleona Bonaparte.
Po wyspie wiedzie również szlak turystyczny liczący 150 km. na którym znajduje się 14 schronisk i można go przejść w 10 dni. Na wyspie wybudowano linię kolejową o długości 112km. jest również dużo dróg o różnej jakości. W centrum wyspy znajdują się pola porośnięte Makią będącą zwartymi krzewami bardzo trudnymi do przejścia.
W wszystkie te wspomnienia z wyprawy na wyspę Napoleona były ilustrowane zdjęciami wykonanymi podczas wyprawy przez naszego dzisiejszego gościa.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszne kołocze. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 35 osób, członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Prezes Ryszard Stanclik podziękował prelegentowi za bardzo ciekawą opowieść, następnie przekazał informację dotyczące wyjazdu na Koncert Noworoczny do Opola w dniu 14.01.2017r. oraz o planowanym na 28.01.2017r. Balu Śląskim.
Na kolejne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w przyszłym roku a tematy i terminy zostaną podane w terminie późniejszym.











czwartek, 17 listopada 2016

Wycieczka - Katowice

Co nowego w Katowicach na terenach po Kopalni Węgla Kamiennego Katowice ?

  W dniu 17 listopada 2016r. o godz. 13.00 wyruszyliśmy na zorganizowaną przez Towarzystwo Miłośników Jaworza wycieczkę do Katowic. Pierwszym etapem wyprawy było Muzeum Śląskie.
   Nowy kompleks budynków Muzeum Śląskiego znajduje się na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice”. Nowoczesna konstrukcja zaprojektowana przez austriackich architektów z Grazu, zakłada maksymalne wykorzystanie przestrzeni pod powierzchnią ziemi. Główną część muzeum stanowi siedmiokondygnacyjny budynek, w którym aż trzy poziomy znajdują się pod ziemią. Początek przygotowań do budowy muzeum to rok 2004 – a rozpoczęcie to marzec 2011. 27 czerwca 2015r. nastąpiło uroczyste otwarcie.
  W Galerii Sztuki Polskiej 1800 – 1945 oglądaliśmy dzieła m.in. Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Aleksandra Gierymskiego, Leona Wyczółkowskiego, Olgi Boznańskiej. W Galerii Sztuki po 1945r. poznaliśmy współczesnych artystów takich jak: Tadeusz Kantor, Władysław Hasior, Zdzisław Beksiński. Oprócz tych dwóch wystaw, w Galerii Depozytów widzieliśmy obrazy Wojciecha Kossaka i Jacka Malczewskiego. Jest tam też Galeria Plastyki Nieprofesjonalnej z wieloma pracami. „Żywy album przyrody” to wystawa prac fotograficznych z okresu jesienno- zimowego. Obrazy i zdjęcia wystawione są na dużej przestrzeni, więc bez tłoku można było spokojnie je obejrzeć.
  Dwa piętra niżej - na poziomie -4 jest rewelacyjna wystawa „Światło historii – Górny Śląsk na przestrzeni dziejów”.
Na 1364 m2 wystawa pokazuje jak okoliczności i wydarzenia historyczne ukształtowały ten region i mieszkających tu ludzi, jak formowała się świadomość społeczna, jak rewolucja przemysłowa umożliwiła na wielką skalę eksploatację bogactw naturalnych. Mogliśmy też zobaczyć, jak nasilały się antagonizmy narodowe, jakie były postawy wobec II wojny światowej oraz zmiany po 1945 roku i w latach osiemdziesiątych.
   Wystawa – wspaniale zorganizowana, z ogromną ilością eksponatów – dała nam bardzo dużo do myślenia. Żeby to wszystko dokładnie obejrzeć i zagłębić się w temat, nie wiem czy wystarczyłby na to cały dzień. Muzeum zwiedzaliśmy indywidualnie, więc  każdy  uczestnik wycieczki mógł tempo oglądania dostosować do swoich zainteresowań.
   Po muzeum był czas wolny – do  wykorzystania na zwiedzanie okolicy, kawę lub posiłek – do spotkania  o 18.30 w NOSPR.
  Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia powstała w 1935 roku, kierowało nią wielu znanych dyrygentów, jak Bohdan Wodiczko, Kazimierz Kord, Jerzy Semkow. Od 1 października 2014r. NOSPR ma nową siedzibę. Przepiękny nowy budynek mieszczący dwie sale koncertowe – wielką na 1800 miejsc i kameralną na 300 miejsc. Budowla powstała na terenach po kopalni „Katowice”, bardzo blisko Muzeum Śląskiego, Międzynarodowego Centrum Kongresowego i Spodka. Jest to Katowicka Strefa Kultury.
   Autorem projektu NOSPR-u jest Tomasz Konior, a akustykę zaprojektował Yosuhisa Toyota. Budowę rozpoczęto w 2012 roku, więc trwała tylko dwa lata.
   Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia występowała w wielu krajach europejskich, a także m.in.  w Japonii, Australii, Nowej Zelandii, USA, Kanadzie, Ameryce Płd. Współpracowało z nią wielu znanych dyrygentów i solistów.   Na naszym koncercie – w wykonaniu Filharmonii Brno usłyszeliśmy utwory Antonio Vivaldiego, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Edwarda Elgara i Astora Piazzolli. Dyrygował Bastien Stil, a solo na akordeonie rewelacyjnie grał Richard Galliano. Galliano jest twórcą wielu popularnych utworów na akordeon, z których kilku mogliśmy wysłuchać podczas wielokrotnych bisów. Po prostu zachwycona publiczność nie chciała wypuścić artystów ze sceny, oklaskami na stojąco dziękując za wspaniały koncert.
   Zauroczeni przepiękną salą koncertową, akustyką, świetnym zespołem, pełni wrażeń wróciliśmy do Jaworza ok. godz. 23.00 . Pogoda oczywiście dopisała, humory również tak jak na każdej wycieczce TMJ. Dziękując organizatorom czekamy na następny wyjazd.
                                 
                                                                                                                 Grażyna Matwiejczyk

czwartek, 3 listopada 2016

Posiady "Szkolnictwo i oświata po obu stronach Białki w XIX wieku" temat przedstwi Leopold Kłoda


Szkolnictwo w XIX wieku po obu stronach Białki.

W dniu 15.11.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był wykład Leopolda Kłody na temat szkolnictwa po obu stronach rzeki Białki.
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa Leopolda Kłodę, rodowitego jaworzanina, który od szesnastu lat na stałe mieszka w Jaworzu. Nasz dzisiejszy gość wcześniej związany był ze szkolnictwem. Swoją zawodową karierę zaczynał jako nauczyciel szkoły powszechnej następnie był dyrektorem szkoły podstawowej i średniej a karierę zawodową zakończył jako inspektor wydziału oświaty w bielskim kuratorium. Obecnie jest na emeryturze pełni funkcję Prezesa Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego oddział w Jaworzu jest też aktywnym członkiem Towarzystwa Miłośników Jaworza.

Poniżej zamieszczony jest wykład wygłoszony podczas dzisiejszych posiad.
Początki szkolnictwa w ogóle a dzień dzisiejszy to ogromny skok cywilizacyjny: od tabliczki do tabletu; od izby w kurnej chacie do pracowni komputerowej; od nauczyciela, który ledwie umiał czytać, pisać i rachować do pedagoga z wyższym wykształceniem przedmiotowym i znajomością metodyki i psychologii.
Wszyscy się na szkolnictwie znamy, wszyscy chodziliśmy do szkoły, poprzez własne dzieci i wnuki mamy z tą szkoła dalszy kontakt, wymieniamy uwagi, oceniamy nauczycieli. Czy ukończona szkoła zawodowa, średnia, wyższa dobrze nas przygotowała do pracy i poprzez własne spostrzeżenia oceniamy system dziś działający.
Rzeka Białka - granica państwa Polskiego i cesarstwa Austriackiego.
Bielsko i całe stanowe państwo Bielskie (Mikuszowice Śl. Olszówka, Kamienica, Aleksandrowice, Wapienica, Międzyrzecze, Jasienica, Rudzica, Landek, Bronów, Zabrzeg, Czechowice, Jaworze) leżały na Śląsku Cieszyńskim i dzieliły jego losy. Już w XIII wieku stały się lennem czeskim i od XVI wieku wraz z Czechami weszły w skład cesarstwa Habsburgów. Ten stan trwał aż do 1918 roku. Ani Władysław Łokietek ani Kazimierz Wielki odbudowując Polskę po rozbiciu dzielnicowym nie włączyli Śląska do granic Polski.
Na wschód od rzeki Białki leżało Starostwo Lipnickie z wsią Biała. Ta wieś w 1723 roku otrzymała prawa miejskie nadane przez elekcyjnego króla polskiego Augusta II Mocnego. Ziemie te wraz z całym księstwem Zatorsko-Oświęcimskim należały do Królestwa Polskiego aż do I rozbioru Polski tj. roku 1773. 29 grudnia 1773 roku mieszkańcy Białej wraz z przyległymi wioskami starostwa lipnickiego złożyli na rynku miasta przed urzędnikami austriackimi przysięgę na wierność cesarzowej Marii Teresie stając się częścią prowincji Galicji i Lodomerii. Ta prowincja (zabór) na wschodzie mocno okrojona w 1918 roku po zakończeniu I wojny światowej weszła z powrotem w skład nowo powstającego państwa polskiego.
Bielsko i Biała po I wojnie światowej mimo iż wcześniej tak wiele je łączyło pod względem gospodarczym zostały rozdzielone Bielsko do województwa śląskiego, a Biała do woj. krakowskiego. Połączenie tych miast następowało dwa razy:
- w 1941 roku przez niemieckie władze okupacyjne(po wojnie znów rozdzielone),
- w 1951 roku w jeden organizm miejski pod nazwą Bielsko-Biała.

Szkolnictwo i oświata.
Rozwój szkolnictwa w XIX wieku należy podzielić na dwa okresy
- od 1782r. do Wiosny Ludów (1848-1849) okres absolutyzmu, stagnacji i germanizacji.
- od 1850r. do I wojny światowej okres wolności religijnych, liberalizm, rozwój przemysłu i komunikacji.
Szkolnictwo w I połowie XIX wieku.
W 1805 roku Cesarz Józef II wydaje ustawę szkolną, która dość szczegółowo określała organizację szkoły, jej podporządkowanie i cel kształcenia. Jedna z zasad brzmiała: „Szkoły nie powinny kształcić ludzi światłych, lecz ludzi dobrodusznych, uległych i pokornych. Nauczyciele szkół trywialnych nie potrzebują być rozumni, wystarczy, że umieją przeczytać dzieciom, co w książce napisano.” Ustawa ta wprowadzała więc po (tu i ówdzie wcześniej działającej szkole parafialnej uczącej chłopców ministrantury i innych posług kościelnych) szkołę trywialną dwuklasową z nauką czytania, pisania, rachunków i praktycznego pisania listu. Nauczycielem przeważnie był absolwent szkoły trywialnej, który ukończył 20 roku życia. Szkoła utrzymywana była przez gminę, przy wsparciu szlachcica i proboszcza. Nadzór nad szkoła sprawował proboszcz. W tym czasie językiem wykładowym był język niemiecki. Dominowała nauka pamięciowa, a głównym środkiem dydaktycznym była trzcina i klęczenie. Nauka odbywała się przeważnie zimą w wynajętych chłopskich izbach lub budynkach w opłakanym stanie technicznym, gdzie w jednej izbie odbywały się lekcje a w drugiej mieszkał nauczyciel z rodziną. W klasach gromadzono do 80 uczniów. Nikt nie sprawdzał ani nie egzekwował obowiązku szkolnego. Były nie tylko gminy ale i całe powiaty w Galicji, gdzie nie działała ani jedna szkoła trywialna. O wiele lepiej sytuacja przedstawiała się na Śląsku Cieszyńskim, gdzie przy powstających zborach ewangelickich powstawały również szkoły trywialne. W niektórych gminach powstawały szkoły katolickie.
Moje porównania szkolnictwa ograniczę do miasta Biała leżącego w Galicji, Bielska leżącego na Śląsku Austriackim oraz Jaworza jako środowiska wiejskiego.
Na początku XIX wieku miasto Białą zamieszkiwało ponad 1000 mieszkańców katolików, ewangelików i Żydów. Pierwszą szkołą była ewangelicka szkoła wybudowana w 1782 roku. W 1787 do szkoły tej zaczęły uczęszczać także dzieci katolickie. Szkoła ta była dwuklasowa nadzorowana przez księży, opłacana przez rodziców i w małym stopniu z kasy miejskiej. W roku 1812 na tle narastających konfliktów konfesyjnych dzieci rozdzielono do dwóch szkół wyznaniowych ewangelickiej i katolickiej. Podstawowym językiem wykładowym był język niemiecki ale uczono też języka polskiego. W 1845 roku szkoła katolicka została przemianowana na szkołę główną z 4 letnim cyklem nauczania. W 1834 roku otwarto w Białej dwuletnią szkołę dla dziewcząt, do której uczęszczało około 230 uczennic. Dzieci Żydowskie do szkoły nie uczęszczały. Na tle szkół galicyjskich poziom nauczania w Białej w pierwszej połowie XIX wieku należał do najwyższych. Średnie i młode pokolenie umiało czytać i pisać. Większość starszego pokolenia to byli analfabeci. Nauka zawodu odbywała się poprzez cechy rzemieślnicze zaś młodzi kupcy uczyli się zawodu w kantoriach.
A jak było po drugiej stronie rzeki Białki. W Bielsku jak i w Białej działały szkoły wyznaniowe. Już w latach 1770-1800 działała szkoła katolicka. Mieściła się w parterowym budynku obok kościoła św. Mikołaja i była w fatalnym stanie technicznym. Obok jednej izby lekcyjnej było mieszkanie dla nauczyciela. Szkoła ta spłonęła w 1808 roku podczas wielkiego pożaru miasta. Została jednak odbudowana jako piętrowa z 2 nauczycielami. W 1821 placówka ta ze szkoły trywialnej została przekształcona w szkołę główną (Hauptschule) a w 1848 roku w szkołę normalną 4 klasową z rozbudowanym programem nauczania o historie, geografię i początki geometrii. Dzieci po 12 roku życia chodziły do klas powtarzających. Dzieci z rodzin protestanckich do 1782 roku pobierały naukę w klasach pokątnych. Dopiero wydanie w 1781 roku przez cesarza Józefa II patentu tolerancyjnego pozwoliło protestantom nie tylko na budowę kościołów ale również szkół. W Bielsku luteranie wybudowali najpierw piętrowy budynek szkolny, a kiedy ten okazał się za mały to w roku 1794 wznieśli nowy budynek z czterema klasami i mieszkaniami dla nauczycieli.(zniszczony w czasie pożaru). Szkołę odbudowano. Od 1821 roku w wynajętym budynku prowadzono naukę dla dziewcząt w dwóch oddziałach niższym i wyższym. W latach 1830-40 uczyło sie w niej ponad 260 dziewcząt. W szkołach protestanckich uczono w klasach niższych sylabizowania, czytania i rachunków a także religii luterańskiej, katechizmu, historii biblijnych, a w klasach wyższych podstaw geometrii, rysunku, śpiewu, historii naturalnej, nauki o środowisku z elementami chemii i kaligrafii. Podręczniki i system uczenia opierał się na pytaniach i odpowiedziach wg. omawianych kolejno zagadnień. Nadzór nad szkołą sprawował proboszcz, zobowiązany do pisemnych sprawozdań dla inspektora szkolnego. Językiem wykładowym był język niemiecki ale uczono również języka polskiego. W I połowie XIX wieku społeczność żydowska nie była w Bielsku zbyt liczna. Nie posiadała również własnych szkół. Część z dzieci uczęszczała do szkoły katolickiej lub ewangelickiej. A część uczyła się pokątnie.
Powstanie i rozwój szkolnictwa w Jaworzu jest dość starannie opisany w książce Jadwigi Roik „Dzieje Jaworza na przestrzeni wieków” zaś szkolnictwo ewangelickie w wydanej w tym roku książce ks. radcy Ryszarda Janika „Z kart przeszłości luterańskiego zboru w Jaworzu” dlatego w bardzo wielkim skrócie powiem o najważniejszych sprawach.
Po okresie kontrreformacji kiedy w 1782 roku odradza się w Jaworzu zbór luterański i otrzymuje on zgodę na wybudowanie kościoła otrzymuje również pozwolenie na wybudowanie i prowadzenie szkoły ewangelickiej. Przed wybudowaniem szkoły w 1796 roku na placu kościelnym, dzieci uczono w budynkach prywatnych nr 22 i 24. Do szkoły uczęszczały dzieci obu wyznań. Dwa lata do pierwszej klasy i trzy lata do drugiej klasy. W klasie drugiej uczono się języka polskiego, niemieckiego i czeskiego oraz podstaw ortografii, kaligrafii, liczenia, rozwiązywania zadań praktycznych i historii biblijnych. Lekcji religii katolickiej uczył katolicki katecheta. Szkoła wybudowana w 1796 spłonęła w 1834 roku i prowizorycznie odbudowana przetrwała do lat sześćdziesiątych XIX wieku. Nowy budynek oddano do użytku w 1876 roku, w którym dwuklasowa szkoła ewangelicka działała aż do 1900 roku.
Szkoła katolicka w Jaworzu rozpoczęła działalność w 1831 roku w budynku powstałej plebanii przy filii Parafii Kościoła Katolickiego w Jasienicy. W plebanii jedną izbę przeznaczono na salę lekcyjną, w jednej mieszkał nauczyciel a pozostałe pomieszczenia zajmował ksiądz. Szybko rosnąca liczba dzieci spowodowała dobudowę nowej klasy w 1866 roku, a w 1890 do istniejących klas dobudowano piętro z nowym mieszkaniem dla nauczyciela. W 1869 roku na podstawie nowej ustawy szkolnej szkoły ewangelicka i katolicka jako szkoły wyznaniowe otrzymały status szkół publicznych nie rezygnując jednak ze swego wyznaniowego charakteru. Dopiero w 1900 roku nastąpiło połączenie obu szkół dwuklasowych w jedną pięcioklasową szkołę ludową pracującą w dwóch budynkach. Dopiero w okresie międzywojennym zmieniły się warunki szkolne kiedy 5 września 1937 roku otwarto nowy gmach szkolny w Jaworzu Dolnym na stoku wzniesienia zwanego Goruszką z siedmioklasową Szkołą Publiczną w Jaworzu. Należy tez odnotować powstanie w Jaworzu na początku XX wieku trzech kolejnych szkół. W 1902 roku otwarto szkołę ludową w Nałężu (Josionkach) z jedną izbą lekcyjną w parterowym drewnianym budynku. Nową piętrową szkołę oddano tam do użytku w 1938 roku. Pozostały również dwie szkoły w Jaworzu Średnim. 1 września 1910 roku otwarto tam niemiecką szkołę założoną przez Rosegener Schullverein, w budynku obecnego przedszkola, a 2 października 1910 roku polską szkołę w budynku zakupionym z funduszy Towarzystwa Szkół Ludowych. Szkoła niemiecka przetrwała do 1918 roku. Od następnego roku została przejęta na potrzeby polskiej szkoły.
Zmiany po 1848 roku.
Rok 1848 nazywany jest w historii Europy Wiosną Ludów. Te ruchy rewolucyjne przetoczyły się przez Europę w latach 1848-49 za wyjątkiem Wysp Brytyjskich i Rosji. Skierowane były przeciw rządom absolutystycznym ówczesnych dworów rządzących, przeciw magnaterii i ziemiaństwu preferującemu feudalne systemy gospodarki, blokującemu dostęp do głosu rodzącej się burżuazji. Społeczeństwa domagały się swobód obywatelskich, możliwości współrządzenia  i współdecydowania o sprawach terytorialnych, domagały się swobód narodowych i wolności języka szczególnie w państwach wielonarodowych (cesarstwo Habsburgów, Prusy) a także przywilejów socjalnych dla tworzącej się klasy robotniczej. Choć ruchy te zostały krwawo stłumione, to jednak pod ich wpływem w latach następnych rządy absolutystyczne zmieniły się w liberalno-konstytucyjne, zniesiono pańszczyznę, wprowadzono wiele swobód obywatelskich i narodowych. Np. na Śląsku Cieszyńskim i w Galicji w 1849 roku wprowadzono konstytucję, a po kolejnych poprawkach w 1863r. wprowadzono sejm krajowy dla Śląska Cieszyńskiego w Opawie, a w 1861r. dla Galicji we Lwowie. Sejmy zarządzały sprawami gospodarczymi, finansami, oświatą, komunikacją i kulturą. Do spraw oświaty powołano Radę Szkolną Krajową (powiatową, gminną). Język polski stał się językiem obowiązującym w szkołach i w urzędach. Wydany patent protestancki z 1863 roku zrównywał prawa wszystkich wierzących katolików i protestantów, a także nadawał nowe prawa Żydom. Bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na rozwój oświaty po 1848 roku były wynalazki techniczne, zbudowanie maszyny parowej oraz zastosowanie jej w komunikacji i przemyśle, wydobycie ropy naftowej i jej destylacja zbudowanie lampy naftowej (jednym z prekursorów przemysłu naftowego był Ignacy Łukasiewicz działający w okolicach Jasła około roku 1853) a także rozwój miast i przemysłu wydobywczo-przetwórczego na Górnym Śląsku i przemysłu sukienniczego oraz metalowego w Bielsku i Białej a co za tym idzie ruchy migracyjne ludności. Biedna ludność przesiedla się lub dojeżdża do ośrodków przemysłowych, co pociąga za sobą konieczność budowy nowych linii kolejowych, W latach 1843-56 wybudowano kolej Warszawa-Wiedeń, w roku 1888 uruchomiono linię kolejową łączącą Śląsk z Berlinem oraz Cieszyn z Bielskiem a w roku 1890 w Bielsku wybudowano dworzec kolejowy, w roku 1878 uruchomiono połączenie kolejowe z Bielska do Żywca, a w roku 1884 przedłużono je do Zwardonia.
Szkolnictwo w Białej i Bielsku po 1848 roku.
Pod względem wyznaniowym w drugiej połowie XIX wieku Biała to miasto katolickie 70% mieszkańców, 28% stanowili ewangelicy i 2% Żydzi. W latach pięćdziesiątych XIX wieku działała trzyklasowa szkoła katolicka dla chłopców podniesiona w 1857 roku do czteroklasowej i 2 klasowa szkoła dla dziewcząt. Obok szkoły dla chłopców wybudowano boisko do ćwiczeń gimnastycznych i prowadzono bibliotekę szkolną z 700 tomami. Trzyklasowa szkoła ewangelicka i czteroklasowa szkoła katolicka na początku lat 70 nie mogły już pomieścić dzieci stąd troska o nowe budynki szkole. Część dzieci Żydowskich uczęszczało do szkoły ewangelickiej, reszta pobierała nauki prywatnie. W 1866 roku w Bielsku powstała Szkoła Tkacka na utrzymanie której magistrat bialski i sukiennicy płacili 1/3 kosztów. W szkole tej działającej w niedzielę uczyli się i dokształcali majstrowie i tkacze. Rok 1867 był dla Białej przełomowy. Miasto zostało podniesione do rangi powiatu, w skład którego wchodziły Kęty i Oświęcim i podlegało bezpośredni pod Lwów. Biała była zniemczona magistrat, szkoły, elity opierały się polskim prądom docierającym wraz z autonomią. Wg spisów ludności w 1890 roku w Białej: było 5600 katolików, 1220 ewangelików, Żydów 822; 5500 Niemców, 1900 Polaków , 270 Żydów i około 70 Czechów, Słowaków i Ukraińców. Od 7 lutego 1867 roku szkoły główne (katolickie) w Białej przeszły pod zarząd magistratu, który zapewnić musiał im utrzymanie (budynki, mieszkanie, opał, wyposażenie i pensje dla nauczycieli) a także sprawował nadzór merytoryczny oraz decydował o języku wykładowym, którym dla Białej pozostał język niemiecki. Dzięki działalności placówek oświatowych Biała posiadała najniższy wśród miast galicyjskich odsetek analfabetyzmu ok. 21,3%. Na przełomie wieku XIX i XX w Białej działały: Publiczna Szkoła Miejska dla chłopców i dziewcząt cztero i pięcioklasowa do której uczęszczało ponad 900 uczniów katolickich narodowości niemieckiej i polskiej z Białej, Lipnika i części Komorowic a językiem wykładowym był język niemiecki. Ówczesne szkolnictwo było nastawione na pamięciowe opanowanie materiałów i krzewienie austriackiego patriotyzmu. Obok szkoły miejskiej funkcjonowała prywatna mieszana sześcioklasowa szkoła ewangelicka, która od 1903 roku stała się publiczną szkołą ludową subwencjonowaną w dużej części przez magistrat a w pozostałej części przez parafię ewangelicką. Trzecią szkołą ludową była 6 klasowa szkoła prywatna przy klasztorze św. Hildegardy a czwartą czteroklasowa szkoła mieszana polska założona przez Towarzystwo Szkół Ludowych z polskim językiem wykładowym. Dwie ostatnie szkoły finansowane były ze środków prywatnych ponieważ magistrat nie godził się wykładać pieniędzy na szkołę polską. Szkoła polska liczyła około 400 uczniów głównie z okolic Straconki i Komorowic. W Białej działały w tym czasie również pierwsze szkoły zawodowe tzw. szkoły przemysłowe uzupełniające, jednoroczne ,dwu lub trzyletnie subwencjonowane przez rząd krajowy we Lwowie, miasto i przemysłowców. Opuszczało ja corocznie około 200 absolwentów. W 1906 roku powstało w Białej prywatne seminarium nauczycielskie żeńskie przy klasztorze św. Hildegardy. W odpowiedzi na to Zarząd Główny Towarzystwa Szkół Ludowych oraz koło TSL w Białej przy wsparciu Czytelni Polskiej w Białej czyniło starania o otwarcie Męskiego Seminarium Nauczycielskiego i utworzenie polskiego gimnazjum 8 letniego o profilu matematyczno- przyrodniczym. Zamierzenia te udało się zrealizować w 1908 roku. Tak oto wyglądało szkolnictwo po wschodniej stronie Białki do I wojny św.
Bielsko miasto wielonarodowe i wielowyznaniowe. Obok siebie mieszkali Niemcy, Polacy i Żydzi, a konfesyjnie protestanci, katolicy i wyznawcy judaizmu. Przepisy szkolne regulowało Ministerstwo Kultury i Nauki z siedzibą we Wiedniu, dyrektywy dotyczące szkół pochodziły od władz rządowych i szkolnych z Opawy, do których administracyjnie należało Bielsko, ponadto spore kompetencje miała Rada Szkolna Powiatowa w Bielsku.
Wg zarządzeń szkolnych z 1868 i 1869 roku szkolnictwo dotąd kościelne podporządkowane zostało państwu i dzieliło się na szkoły elementarne wiejskie jedno, dwu, lub trzy klasowe i szkoły miejskie cztero i pięcioklasowe a później sześcio- i siedmioklasowe. Podział dotyczył również wyznania i płci. Szkolnictwo ponad elementarne obejmowało szkoły zawodowe i średnie do których należały szkoły realne i gimnazja. W 1880 roku na terenie Bielska funkcjonowało 5 szkół elementarnych z językiem wykładowym niemieckim, do których uczęszczało 1787 uczniów w tym 929 chłopców i 858 dziewcząt. Skład wyznaniowy był następujący 818 protestantów, 467 katolików i 295 wyznawców judaizmu. Szkoła żydowska działała przy dzisiejszej ul. Krasińskiego w dwupiętrowym budynku najpierw jako prywatna, potem ludowa a na końcu publiczna sześcioklasowa z liczba uczniów 358 w 1901 roku. Pierwsza szkoła realna powstała w Bielsku w 1860 roku zrazu jako czteroklasowa, pod koniec XIX wieku jako siedmioklasowa, przygotowująca uczniów do studiów na uczelniach technicznych i do pracy w przemyśle na stanowiskach technicznych. W 1871 roku zaczęło działalność pierwsze gimnazjum o profilu klasycznym z językami łacińskim i greckim. Najwięcej uczniów było w klasach pierwszych 104 a w klasie ósmej 7 (dane z roku 1882). Rozwój przemysłu włókienniczego, i maszynowego wymuszał rozwój szkół zawodowych. Potrzeba wykwalifikowanych robotników i średniego dozoru technicznego spowodowała ruch oddolny, sami mistrzowie dokształcali się na organizowanych przez siebie kursach przekształconych później w zawodową szkołę tkacką w 1866 r. Od 1877 roku szkoła ta została upaństwowiona i podzielona na wydział niższy i wyższy o profilu budowlanym i mechaniczno technicznym z nazwą Państwowa Szkoła Przemysłowa. W 1913 roku szkoła otrzymała nowy budynek szkolny z warsztatami, laboratoriami i pomieszczeniami na zbiory pomocy naukowych z rozszerzonym profilem tkackim i chemicznym. W rejestr szkół zawodowych wpisana jest również szkoła dla dziewcząt prowadzona przez siostry de Notre Dame. Dziewczyny po 14 roku życia na trzy lub pięciomiesięcznych kursach uczyły się gotowania i prowadzenia gospodarstwa domowego. Listę szkół zamyka Szkoła Muzyczna gdzie w klasie fortepianu, instrumentów dętych i smyczkowych pobierało naukę około 20 uczniów. Rozwijająca się sieć szkół powodowała zapotrzebowanie na kadrę pedagogiczną. Do 1866 roku kandydaci do tego zawodu zdobywali naukę w Opawie lub Cieszynie. Staraniem ewangelickiej gminy wyznaniowej w 1867 roku powołano seminarium nauczycielskie męskie, a w 1907 roku Miejski Instytut Kształcenia Nauczycielek. Przy seminariach działały szkoły ćwiczeń. Nauczyciele po podjęciu pracy zobowiązani byli do dalszego dokształcania się, którym kierowali dyrektorzy szkół.
Macierz Szkolna powstała w 1885 roku z inicjatywy Pawła Stalmacha. Z jej inicjatywy powołano do życia polskie gimnazjum w Cieszynie i seminarium nauczycielskie. W sumie do wybuchu I wojny światowej w 1914 Macierz założyła 2 gimnazja, 3 szkoły wydziałowe, 14 szkół ludowych, 22 ochronki, szkołę handlową, szkołę gospodarstwa domowego, 8 szkół uzupełniająco-przemysłowych. Jedną z podstawowych sfer działalności Macierzy było propagowanie czytelnictwa polskich książek i prasy. Do roku 1914 powstało przy jej Kołach 68 bibliotek z 16494 woluminami. Popularną formą działalności były odczyty, których tematyka dotyczyła polskiej historii i kultury, higieny oraz nauk przyrodniczych. Chlubą Kół Macierzy był amatorski ruch teatralny. Dziś Macierz Szkolna działa nadal a główną formą jej pracy jest pielęgnowanie tradycji regionalnych Śląska Cieszyńskiego.
Towarzystwo Szkół Ludowych powstało w Krakowie w 1891 roku z inicjatywy Adama Asnyka. Do głównych działań należało zakładanie polskich szkół ludowych (powstało ich ponad 500 ), szerzenie oświaty wśród ludności wiejskiej i miejskiej. Działało do 1939 roku poprzez zakładane koła zbierające fundusze na działalność wydawniczą.
Przedstawione informacje dotyczące szkolnictwa bialskiego i bielskiego jednoznacznie mówią nam, że miasta miały wysoko rozwinięte szkolnictwo elementarne jak i ponad elementarne przed I wojną światową.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszne kołocze. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 41 osób, członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Prezes Ryszard Stanclik podziękował prelegentowi za bardzo ciekawy wykład, następnie przekazał informację dotyczące wycieczki do siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach w dniu 17.11.2016r. oraz o planowanym na 28.01.2017r. Balu Śląskim.
Na kolejne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 04.12.2016r. na godzinę 15.00 a tematem będzie opowieść Piotra Stebla o Korsyce, wyspie Napoleona, połączona z filmem.











czwartek, 13 października 2016

Chwała Bohaterom - odsłonięcie tablicy

Chwała Bohaterom

Kapitan Jan Łysek - nauczyciel i kierownik Szkoły Ludowej w Jaworzu (1911-1914); podporucznik Franciszek Kubok- nauczyciel Publicznej Szkoły Powszechnej w Jaworzu Średnim; Paweł Starzyk- nauczyciel i kierownik Publicznej Szkoły Powszechnej w Jaworzu Średnim, działał w ruchu oporu.
Oto nazwiska bohaterów poległych na polu chwały, które zostały zapisane na tablicy pamiątkowej umieszczonej na budynku Publicznego Przedszkola nr 2 w Jaworzu Średnim. Tablica została odsłonięta 13 października, a podczas uroczystości nie zabrakło głównych inicjatorów wydarzenia: Ryszarda Stanclika prezesa TMJ oraz przedstawicieli towarzystwa, współinicjatorów ze Społecznej Rady Ochrony i Odnowy Zabytków z Jaworza wraz z prezesem Jerzym Kuklą,  Leopolda Kłody prezesa PTE, który przybliżył biogramy bohaterów, prof. Kazimierza Starzyka bliskiego krewnego Pawła Starzyka, przedstawicieli władz Gminy Jaworze oraz Rady Gminy Jaworze, a także stowarzyszeń samorządowych. Warto przypomnieć, że w tym samym miejscu 5 listopada 1935 roku w 20- stą rocznicę śmierci kpt. Jana Łyska odsłonięto tablicę pamiątkową, inicjatorami tego wydarzenia byli wówczas Paweł Starzyk kierownik szkoły oraz prezes Macierzy Szkolnej Jan Krehut.
Pomysł odnowienia i ponownego umieszczenia tablicy  pojawił się w setną rocznicę powstania pierwszej polskiej szkoły w Jaworzu Średnim, Szkoły Towarzystw Ludowych. Obok nazwiska kapitana Jana Łyska umieściliśmy także nazwiska dwóch nauczycieli niegdysiejszej placówki, którzy zginęli podczas II Wojny Światowej Franciszka Kuboka i Jana Starzyka- mówił Ryszard Stanclik. Blisko cztery lata trwały zabiegi w IPN – nie, aby uzyskać zgodę na umieszczenie tablicy.
W 2014 roku zgodę otrzymaliśmy, ale niestety zmiany na stanowiskach kierowniczych w IPN-ie spowodowały, że ponownie musieliśmy wszystkie zabiegi zaczynać od początku, jednak najważniejsze jest to, że się udało- dodał z dumą prezes Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Jaworzańscy radni 9 września podjęli uchwałę na mocy, której tablica pamiątkowa ponownie została umieszczona na budynku niegdysiejszej szkoły Towarzystw Szkół Ludowych, obecnie Publicznego Przedszkola nr 2 w Jaworzu.
W 1939 tablica została zniszczona, chciano abyśmy my Polacy zapomnieli o historii polskości tej ziemi. […] jestem dumny, jako wójt tej gminy, że mogę tutaj dzisiaj być i uczestniczyć w tej uroczystości- powiedział wójt Radosław Ostałkiewicz.
Prof. Kazimierz Starzyk nie krył wzruszenia wspominając swego wuja Pawła Starzyka, który z Jaworzem był związany przez całą dekadę lat trzydziestych.
Ta uroczystość z  jednej strony jest wspomnieniem rodzinnym, z drugiej strony przypomnieniem ogromnego dorobku, który jest związany z działalnością mojego wujka. Zarówno jeśli chodzi o nauczanie- bo był znakomitym dydaktykiem, jak i o działalność społeczną oraz wojskową- stwierdził prof. Starzyk
W imieniu rodziny pragnę złożyć serdeczne podziękowania na ręce władz Jaworza za zaproszenie na tę uroczystość, to zaszczyt być tutaj. Przede wszystkim pragnę podziękować Ryszardowi Stanclikowi prezesowi Towarzystwa Miłośników Jaworza za inicjatywę, Leopoldowi Kłodzie za napisanie bardzo dobrego artykułu do tyczącego stulecia szkoły, a władzom gminy za wszelkie wsparcie tej pięknej inicjatywy- skonkludował Kazimierz Starzyk.

Przygotowała
Agata Jędrysko

Więcej na temat biografii osób, których nazwiska zostały zapisane na pamiątkowej tablicy, jak i historii budynku, w którym obecnie mieści się przedszkole w następnych wydaniach Echa Jaworza.


niedziela, 9 października 2016

Posiady - Astronomia w Jaworzu

Gwiaździste niebo nad Jaworzem.

W dniu 16.10.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był wykład połączony z pokazem Adama Absalona dotyczący amatorskiej astronomii w Jaworzu
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa Adama Absalona, który od sześciu lat jest związany z Jaworzem. Nasz dzisiejszy gość urodził się w Rydułtowach mieszkał w Pszowie, a studia magisterskie ukończył na wydziale fizyki Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie. Adam Absalon od dwóch lat hobbistycznie zajmuje się astronomią.
Obserwacjami nieba i jego opisem zajmowali się już starożytni Egipcjanie, którzy ok. trzech tysięcy lat przed naszą erą podzielili rok na 365 dni a dobę na 24 godziny, potrafili również przewidywać zaćmienia słońca i księżyca. Następnymi którzy dokonali podziału nieba na znaki zodiaku byli Babilończycy, Grecy natomiast opisali niebo geometrycznie. W drugim wieku naszej ery Klaudiusz Ptolomeusz w napisanej po grecku Mathematike Syntaxis znanej bardziej jako Almagest, traktatu w trzynastu księgach, zawierającego kompendium wiedzy astronomicznej tego okresu oraz matematyczny wykład teorii geocentrycznej. Jego poglądy na kolejnych kilkanaście stuleci ugruntowały wizję budowy wszechświata, którą porzucił dopiero Mikołaj Kopernik. W Europie przez 1300 lat astronomia się nie rozwijała natomiast w świecie islamu badania nad wszechświatem rozwijała się bardzo dynamicznie. Następnym uczonym, który potwierdził teorię heliocentryczną Mikołaja Kopernika był Galileo Galilei zwany Galileuszem, skazany za swe poglądy przez Świętą Inkwizycję na areszt domowy i odwołanie swoich poglądów.
Amatorsko na niebie można prowadzić obserwacje kraterów księżyca, plam na słońcu, oraz innych planet układu słonecznego. Do tego celu służą różnego rodzaju lunety oraz teleskopy. Jako ciekawostkę można podać że teleskop zbudowany przez Jana Heweliusza miał 40m długości. Najprostszymi teleskopami są refraktory składające się z tubusa, obiektywu i okularu. Pierwsze refraktory zaprojektował i zbudował Galileusz. Innymi przyrządami do obserwacji nieba są katadioptryki jest to kombinacja soczewek i luster charakteryzują się małymi rozmiarami oraz długą ogniskową. Najważniejszymi cechami teleskopu są apertura czyli średnica lustra oraz ogniskowa lustra. Cechami pośrednimi są światło siła, zdolność rozdzielcza oraz zasięg. Sprzęt potrzebny do prowadzenia obserwacji to okulary, filtry, soczewki, szukacze i atlasy. Sprzęt do obserwacji montujemy najczęściej azymutalnie. Największy wpływ na prowadzenie obserwacji ma zachmurzenie oraz rozświetlenie nieba. Nasz gość pokazał zdjęcia rozświetlenia nieba na świecie oraz w Polsce. Najlepszymi miejscami do prowadzenia obserwacji są na świecie Pustynia Atakama w Chile, Góry Skaliste w Ameryce oraz Sahara w Afryce. W Polsce najlepsze warunki do obserwacji nieba panują na Bieszczadach. Na koniec swojego wystąpienia nasz dzisiejszy gość zaproponował wszystkim zainteresowanym obserwacją nieba aby zainstalowali na swoich komputerach program stelarium który pozwala na wirtualną podróż w czasie i przestrzeni.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszne kołocze, była również możliwość obejrzenia sprzętu służącego do obserwacji nieba własności Adama Absalona. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 60 osób, członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Prezes Ryszard Stanclik podziękował prelegentowi za ciekawy wykład, poinformował również o odsłonięciu w dniu 13.10.2016 tablicy umieszczonej na Starej Szkole Powszechnej w Jaworzu Średnim upamiętniającej poległych nauczycieli tej szkoły, a byli to: Jan Łysek, Franciszek Kubok i Paweł Starzyk. Zaprosił również wszystkich chętnych do obejrzenia wystawy w Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie, poświęconej dawnym właścicielom Jaworza w dniu 19.10.2016 o godz. 15.45.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 13.11.2016r. na godzinę 15.00 a tematem będzie prelekcja Leopolda Kłody na temat szkolnictwa i oświaty po obu stronach Białki w XIX wieku.











środa, 28 września 2016

Zaproszenie na spacer ornitologiczny 1 października 2016


Wystawa "Artystyczne zbiory z archiwum hrabiów Saint Genois d`Anneaucourt"

Niezwykły gość, niezwykła wystawa

Portrety rodu hrabiów Saint-Genois d’Anneaucourt, dokumenty, rysunki i akwarele można było oglądać w październiku w Sali Rzymskiej Muzeum Śląska Cieszyńskiego. 5 października ekspozycję uroczyście otworzył Marian Dembiniok dyrektor placówki, współorganizatorami tego przedsięwzięcia byli: Ryszard Stanclik prezes Towarzystwa Miłośników Jaworza oraz Mariusz Makowski kustosz Muzeum Śląska Cieszyńskiego, którzy przywieźli z Salzburga gościa honorowego Marię del Pilar Keuschnig. Wnuczka Marii del Pilar Saint-Genois d’Anneaucourt nie tylko uświetniła swoją osobą cieszyńską wystawę, ale też wzbogaciła ją nowymi eksponatami, wśród których znalazły się: rodowa haftowana pościel, obrusy, serwety czy piękny obraz rodowych dóbr w Paskowie (koło Frydka Mistka). Podczas uroczystego otwarcia wystawy dyrektor placówki Marian Dembiniok wręczył Ryszardowi Stanclikowi oraz Radosławowi Ostałkiewiczowi wójtowi Gminy Jaworze pamiątkowe medale ks Leopolda J. Szersznika- założyciela cieszyńskiego muzeum  wraz z nadaniem honorowego tytułu „Przyjaciela Muzeum”. W imieniu nieobecnego wójta Radosława Ostałkiewicza medal odebrała Jego zastępczyni Anna Skotnicka-Nędzka.
Warto przypomnieć, że w 2005 roku Gmina Jaworze wraz z Muzeum Śląska Cieszyńskiego otrzymały w formie depozytu cenne archiwum hrabiów Saint-Genois d’Anneaucourt , które liczy 90 jednostek archiwalnych (8.200 stron), gromadzących dokumenty genealogiczne, majątkowe,  prawne, administracyjne i osobiste wielu generacji  hrabiowskiego rodu i rodzin spokrewnionych. W końcu 2015 roku archiwum hrabiowskie wzbogaciło się o kolejny niezwykle cenny dar jednej z potomkiń rodu, tym razem złożony z eksponatów o charakterze artystycznym. Znajdują się wśród nich portrety członków rodu Saint-Genois, rysunki i akwarele oraz przedmioty rzemiosła artystycznego.
Wystawę można było zwiedzać od 6.10 do 30. 10. 2016 r.

Przygotowała
Agata Jędrysko
Źródło: http://muzeumcieszyn.pl

wtorek, 13 września 2016

Posiady "Dzieje kościoła i cmentarza rzymskokatolickiego w Jaworzu


Dzieje Parafii Rzymskokatolickiej i Kwatery Hrabiowskiej w Jaworzu.

W dniu 18.09.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Sali Parafialnej Parafii Rzymskokatolickiej w Jaworzu.
Tematem spotkania był wykład Krzysztofa Chodorowskiego na temat historii Śląska Cieszyńskiego z uwzględnieniem dziejów Parafii Rzymskokatolickiej w Jaworzu.
Na wstępie Ryszard Stanclik podziękował za gościnne przyjęcie na parafii następnie ks. Stanisław Filapek przywitał wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawił naszego dzisiejszego gościa Krzysztofa Chodorowskiego. Krzysztof Chodorowski mieszka w Porąbce. Pracę w zawodzie nauczyciela rozpoczął w 1990 roku. Uczył historii i wiedzy o społeczeństwie w I Liceum Ogólnokształcącym im. M. Kopernika w Bielsku-Białej. W latach 2007 - 2008 był Śląskim Wicekuratorem Oświaty. Obecnie jest Dyrektorem Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Władysława Jagiełły w Łodygowicach. Pełni również funkcję Wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Bielskiego.
Ziemie obecnego Śląska Cieszyńskiego w roku 1025 po koronacji Bolesława Chrobrego weszły w skład nowo powstałego Królestwa Polskiego. W następnych wiekach osadnictwo opierało się na prawie niemieckim co było spowodowane napływem dużej ilości osadników z zachodu gdzie w XIII wieku było przeludnienie. Osadnicy otrzymywali ok. 40 ha ziemi, którą musieli wykarczować i przystosować do uprawy. Nazwa Jaworze pochodzi od drzew rosnących na tym terenie i jest to nazwa przyrodnicza. Po podziale dzielnicowym Polski ziemie Śląska otrzymał najstarszy syn co podkreślało ważność tych ziem dla Polski. Z dzielnicy Opolsko-Raciborskiej wyodrębnił się Śląsk Cieszyński. W roku 1356 na mocy traktatu w Pradze nastąpiło zrzeczenie się ziem Śląska Cieszyńskiego na rzecz Króla Czeskiego. Pierwsze wzmianki pisane o tych ziemiach pochodzą z lat 1304 i 1305 w dokumentach Biskupstwa Wrocławskiego. Jako ciekawostkę należy podać że ok. roku 1440 na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowała jedna osoba z Jaworza. Po roku 1517 na tereny Śląska Cieszyńskiego dotarła reformacja na tym terenie nie było wojen religijnych w przeciwieństwie do zachodu Europy. Przez ok. 150 lat obowiązywała zasada „czyja władza tego religia”. Najbardziej znanym reformatorem na ziemiach Śląska Cieszyńskiego był Wacław II Adam. Po wojnie trzydziestoletniej w której zginęło ok. 75 % ludności Europy nastąpiła gwałtowna i krwawa rekatolizacja tych terenów. W XVIII wieku następuje podział Śląska pomiędzy Prusy i Austrię ziemie Śląska Cieszyńskiego, ziemie kłodzka i nyska przypadają Austrii, a resztę Śląska zagarniają Prusy.
Pierwsze wzmianki o Parafii Katolickiej w Jaworzu pochodzą z roku 1447 w spisie Parafii płacących Świętopietrze. Pierwszy kościół w Jaworzu był drewniany wybudowany w XV wieku. W czasie reformacji kościół został przejęty przez protestantów już latach 60-tych XVI wieku. Po śmierci ostatniej księżnej cieszyńskiej Elżbiety Lukrecji ziemie Śląska Cieszyńskiego weszły do Cesarstwa Austriackiego rządzonego przez dynastię Habsburgów będącą w owym czasie ostoją katolicyzmu. W roku 1654 na mocy wyroku sądu zwrócono kościół w Jaworzu Wspólnocie Katolickiej. Jako ciekawostkę należy podać, iż w tym czasie na terenie Jaworza zamieszkiwała tylko jedna rodzina katolicka, przez co kościół został filą Parafii w Jasienicy. Po ślubie hrabiny Juli Laschowskiej z baronem Arnoldem Saint-Genois d΄Anneaucourt wykupił on Jaworze i zmienił stosunki wyznaniowe na korzyść katolików bowiem był on gorliwym katolikiem. Postanowił na miejscu dawnego drewnianego kościółka wybudować nowy murowany kościół. Budowa rozpoczęta w 1802 roku zakończyła się poświęceniem nowego kościoła w roku 1804. Samodzielność Parafia odzyskała dopiero w roku 1848, a od roku 1870 stałym proboszczem zostaje ks. Józef Guziur. Po zatwierdzeniu przez Śląski Urząd Krajowy w Opawie w roku 1862 wsi Jaworze jako uzdrowiska zaistniała potrzeba rozbudowy kościoła na potrzeby kuracjuszy co stało się w latach 1888-1886. Na przełomie XIX i XX wieku narastały nastroje narodowe co spowodowało powstanie przy Parafii w Jaworzu czytelni oraz kasy zapomogowo-pożyczkowej. Następna przebudowa kościoła następuje w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Kościół uzyskuje barokowo klasycystyczny wystrój. W ołtarzu znajduje się kopia Obrazu Matki Boskiej Berdyczowskiej z początku XIX wieku wykonana jako płaskorzeźba z Godłem Polski.
W sąsiedztwie kościoła znajduje się parafialny cmentarz, który otaczał pierwotnie drewniany kościółek. Dziś najstarszą częścią jest tzw. kwatera hrabiowska. Ta część powstała w XVII w. Pochowano tu 19 byłych właścicieli miejscowości oraz członków ich rodzin, m.in. Laszowskich, Rudzickich i Saint-Genois d`Anneaucourt. Najstarszy nagrobek postawiono Magdalenie Rudzickiej z domu Góreckiej, zmarłej 17 września 1669 roku, w wieku 59 lat. Przedstawiciele rodu Laszowskich i Saint-Genois d`Anneaucourt byli właścicielami miejscowości przez 152 lata. Członkowie rodu Saint-Genois d`Anneaucourt piastowali także wysokie funkcje na dworze cesarskim, jako szambelanowie, tajni radcy, urzędnicy konsularni. Wielu pełniło ważne stanowiska w Zakonie Kawalerów Maltańskich i instytucjach charytatywnych. Wśród pochowanych tu osób jest m.in. hrabina Julia de Moros y Luna-Ramirez de Arellano. Hiszpanka, urodzona 8 marca 1859 roku w Madrycie, w 1879 roku wyszła za mąż za hrabiego Filipa Ernsta Saint-Genois. 4 maja 1896 roku - w wieku 37 lat - po długiej chorobie zmarła w Madrycie. Jednak jej ciało przewieziono do Jaworza, gdzie 15 maja zostało złożone w rodzinnym grobowcu. Ostatnim pochowanym w kwaterze hrabiowskiej jest Filip Ernest III hrabia i XII baron Rzeszy Saint-Genois d'Anneaucourt, a jego pogrzeb odbył się w 1916 roku.
Na tym nasz dzisiejszy gość zakończył swoje wystąpienie. Następnie Ryszard Stanclik w imieniu Towarzystwa Miłośników Jaworza podziękował dzisiejszemu prelegentowi za przypomnienie historii Parafii Katolickiej w Jaworzu na tle historii Śląska Cieszyńskiego, Proboszczowi Parafii za gościnne przyjęcie oraz zaprosił do obejrzenia wystawy zdjęć Kwatery Hrabiowskiej przygotowanej przez nieżyjącego już Jana Knieżyka i Ryszarda Stanclika. Przypomniał również że pierwsze wstępne oczyszczenie płyt nagrobnych odbyło się w 1963 roku, a następnie w roku 2002 została powołana do życia pod patronatem Towarzystwa Miłośników Jaworza Społeczna Rada Ochrony i Odnowy Zabytków, dzięki której przeprowadzono gruntowną renowację zabytkowej Kwatery Hrabiowskiej, którą zakończono w 2016 roku.
Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchały 62 osoby, członkowie i sympatycy Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 16.10.2016r. na godzinę 15.00 a tematem będzie wykład Adama Absalona na temat Amatorskiej Astronomii w Jaworzu.










sobota, 30 lipca 2016

III Josiynicki Żniwowani z naszą drużyną 30 lipca 2016 r.

III Josiynicki Żniwowani  z naszą drużyną
 
30 lipca 2016 r.
Trzeci raz Gminny Ośrodek Kultury w Jasienicy zorganizował  plenerową  imprezę związaną z dawnymi metodami żniwowania na wsiach. Impreza miała miejsce na polu w pobliżu stadionu KS Drzewiarz. Otwarcia zawodów i powitania  drużyn i „kibiców” dokonał wójt Gminy Jasienica Janusz Pierzyna.  W imprezie wzięli udział reprezentanci  sołectw Gminy  Jasienica, jak i jaworzańska drużyna przygotowana przez Towarzystwo Miłośników Jaworza, przy wsparciu Państwa  Steklów z Gościńca Szumnego i Ośrodka Promocji Gminy Jaworze.  Do sportowo-żniwnej rywalizacji naszą drużynę dopingowali mieszkańcy i przedstawiciele Rady Gminy Jaworze. Każda z ekip dokonywała autoprezentacji przed jury konkursu.  Jaworzanie zaprezentowali  się z zaprzęgiem konnym, śpiewem i stołem z przygotowaną swaczyną.
Potem nadszedł czas na konkurencje, a były nimi :  koszenie sierpem ( 1 zawodnik – Dominik Greń), koszenie kosą ( 1 kosiarz  i 2 pomocników do stawiania i wiązania snopków – Cesław Sosulski, Janusz Maciejowski, Ryszard Stanclik),  młócenie cepem ( Dominik Greń, Edward Młoczkowski) i klepanie kosy ( Janusz Maciejowski).
Po zawodach przyszedł czas na występy artystyczne  i degustację potraw przygotowanych  głównie przez koła gospodyń wiejskich.
Drużynowo konkursowe zmagania  wygrało sołectwo Rudzica przed Jasienicą i gminą Jaworze. W poszczególnych konkurencjach najlepsze w żęciu sierpem i klepaniu kosy było sołectwo Rudzica, a w koszeniu kosą,odbieraniu, wiązaniu i stawianiu babek oraz młóceniu cepami - gmina Jaworze. Jaworze również otrzymało nagrodę za najciekawszą prezentację swojej żniwiarskiej drużyny.
W przygotowaniach i konkursowych zmaganiach Jaworze reprezentowali: Irena Stekla, Janina Czader, Ryszard Stanclik, Kinga i Czesław Sosulscy, Janusz Maciejowski, Edward Młoczkowski, Dominik Greń, Marcin Bolączka, Edward Stekla i Wojciech Maciejowski.
Nagrody zwycięzcom wręczyli wójt Jasienicy Janusz Pierzyna i sędzia główny zawodów - Grzegorz Fornalik reprezentujący gminę Mała Jasienica z Opolszczyzny.
PF

niedziela, 17 lipca 2016

Posiady - Piotr Sikorski - Profilaktyka kręgosłupa


Posiady Towarzystwa Miłośników Jaworza w dniu 17.07.2016r. Piotr Sikorski - Profilaktyka kręgosłupa


W dniu 17.07.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był wykład połączony z pokazem na temat profilaktyki kręgosłupa, który prowadził Piotr Sikorski.
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego dzisiejszego gościa Piotra Sikorskiego, który jest mieszkańcem Jaworza od 11 lat jest on dyplomowanym masażystą zajmuje się również medycyną naturalną.
Masaż jako metoda leczenia i profilaktyki był już znany i stosowany w czasach antycznych i starożytnych. W Polsce nie jest prowadzona kompleksowa profilaktyka kręgosłupa tak jak np. profilaktyka jamy ustnej. Według statystyk podawanych przez specjalistów chorób kręgosłupa tylko 3% schorzeń kręgosłupa to choroby następne 3% to urazy kręgosłupa spowodowane wypadkami a pozostałe 94% to dyskopatie.
Kręgosłup można podzielić na pięć części od głowy w dół: siedem kręgów szyjnych, dwanaście kręgów piersiowych, pięć kręgów lędźwiowych, kość krzyżowa i kość ogonowa. Kręgi są to kości pomiędzy którymi znajdują się dyski zbudowane z jądra miażdżystego i pierścieni włóknistych. Do dysków przyczepione są mięśnie grzbietowe odpowiadające za prawidłowe ustawienie kręgów i dysków w kręgosłupie. W wyniku siedzącego lub bardzo intensywnego trybu życia może dojść do zwiotczenia mięśni co skutkuje przesunięciem dysków i naciskiem na rdzeń kręgowy lub nerwy. W przypadku długotrwałego przesunięcia dysku dochodzi do zapalenia nerwu kulszowego i rwy kulszowej. Jako ciekawostkę Pan Piotr zwrócił uwagę że przy podnoszeniu z pozycji schylonej ciężaru 5kg kręgosłup jest obciążony ciężarem 275kg. Przy siedzącym trybie życia i pracy raz na godzinę należy wykonywać 5 minutowe przerwy na ćwiczenia. Praca w pozycji schylonej może być wykonywana max. do 10 min. a następnie należy wykonać ćwiczenia rozluźniające mięśnie kręgosłupa. W profilaktyce kręgosłupa bardzo ważną rolę odgrywa fizjoterapia oraz masaże profilaktyczne. W Polsce na masaż który prowadzą masażyści finansowani z Narodowego Funduszu Zdrowia czeka się kilka miesięcy, a za masaż u masażysty który prowadzi prywatny gabinet za serię masaży zapłacimy około 300zł. Potocznie mówi się o masażu kręgosłupa jest to jednak nieprawdą bo kręgosłup to kości, a kości się nie masuje tylko ustawia a to wykonują specjaliści kręgarze. Masujemy mięśnie długie kręgosłupa. Masaż zawsze wykonujemy na twardym podłożu. Przed masażem należy upewnić się że osoba masowana nie ma przeciwwskazań do przeprowadzenia masażu oraz zbadać jej ciśnienie krwi bo podczas masażu cieśninie krwi może podnieść się nawet o 20 punktów ciśnieniowych. Aby masowanie przyniosło oczekiwane rezultaty należy wziąć serię co najmniej dziesięciu masaży w czasie, której przerwa między masażami nie może być większa niż 72 godziny.
Po tych wszystkich teoretycznych informacjach przyszedł czas na pokaz praktyczny. Pan Piotr rozłożył specjalistyczne łóżko do masażu oraz zapytał kto jest chętny do bezpłatnego masażu. Na ochotnika zgłosiła się Małgosia Greń, która po przeprowadzeniu masażu stwierdziła że czuje się dużo lepiej niż przed masażem. Masuje się nawilżone gołe ciało najlepszą do tego celu jest oliwka do dzieci bo nie posiada składników mogących uczulać masowanego. Stojąc z lewej strony masowanego masujemy jego prawą stronę i na odwrót stojąc z prawej strony masowanego masujemy jego lewą stronę. Masaż odcinka piersiowego i szyjnego kręgosłupa rozpoczynamy od głaskania początkowego aby rozluźnić mięśnie następnie masujemy nasadą dłoni, grzbietem zaciśniętej dłoni, trzema palcami, kciukiem, kostkami palców wszystkie te czynności wykonujemy po piętnaście razy od dołu w stronę głowy. Masaż kończymy głaskaniem końcowym. Masaż pasa barkowego wykonujemy w pozycji siedzącej masowanego a jego głowa powinna spoczywać na rękach opartych o stół. Masaż rozpoczynamy od delikatnego głaskania początkowego następnie masujemy nasadą dłoni kciukami w dół, następnie przeprowadzamy ugniatanie proste i szczypcowe, oklepywanie sieczne (palcami) oklepywanie proste masaż kończymy głaskaniem końcowym.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji i obejrzeniu praktycznego pokazu masażu przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszne kołocze. Na ścianach Galerii można było podziwiać zdjęcia Tatr Słowackich wykonane przez Ryszarda Stanclika w czasie jego pobytu na Słowacji w 2003 roku. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 38 osób członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 18.09.2016r. a tematem będzie wykład
ks. Stanisława Filapka „Dzieje Kościoła i Cmentarza Rzymskokatolickiego w Jaworzu”.

niedziela, 10 lipca 2016

Wycieczka - Szlakiem rzemiosł Śląska Cieszyńskiego

Szlakiem rzemiosł Śląska Cieszyńskiego

W dniu 10 lipca 2016r Towarzystwo Miłośników Jaworza wybrało się na wycieczkę szlakiem rzemiosł Śląska Cieszyńskiego.

                               WYCIECZKA EDUKACYJNA ‘’SZLAKIEM TRADYCJI’’
   Śląsk Cieszyński po obu stronach Olzy i rejon Górne Kisuce na Słowacji to miejsca, gdzie żyją ludzie z pasją pielęgnujący tradycje rzemieślnicze. Został tam wytyczony Szlak Tradycji, dzięki któremu możemy dotrzeć do wielu warsztatów i prowadzących je rzemieślników. Niestety, wielu z nich nie ma następców, którym mogliby przekazać swoją wiedzę i doświadczenie.
   Towarzystwo Miłośników Jaworza zorganizowało w dniu 10 lipca 2016 r. wycieczkę, na której mogliśmy poznać pracę kilku warsztatów. Naszym przewodnikiem był Leszek Richter - prezes Sekcji Ludoznawczej Polskiego Związku Kulturalno- Oświatowego w Republice Czeskiej i Izby Regionalnej im. Adama Sikory w Jabłonkowie.
   Pierwszym etapem wyprawy był Jabłonków, miasteczko na Zaolziu założone ok. 1200 roku, leżące na szlaku bursztynowym, posiadające sporo zabytków. Po spacerze po uroczym miasteczku udaliśmy się na pokaz produktu regionalnego – likierów St. Ambrosius – produkowanych przez Dawida Czyża. Podczas degustacji poznaliśmy smak likieru miodowego, ziołowego z miętą, orzechowego, świerkowego. Można było również dokonać ich zakupu. Następny w kolejności był warsztat ceramiczno – garncarski prowadzony przez Ivonę Janstovą. Zobaczyliśmy pokaz  wyrobu dzbana, który początkowo wyglądał jak miseczka, a pod rękami pani Ivony wyrósł na sporej wielkości dzban. Do produkcji używa się miejscowej gliny, a wyroby wypala się w piecu dwa razy – pierwszy raz przez 8 godzin w temperaturze 1000 stopni Celsjusza, a drugi raz też przez 8 godzin, ale w temperaturze 1200 stopni Celsjusza. Po przerwie na kawę pojechaliśmy do Cieszyna. Podczas drogi nasz przewodnik opowiadał nam o Szlaku Tradycji Śląska Cieszyńskiego, o promocji technik rzemieślniczych, o społecznej inicjatywie „Marka Produktu Regionalnego Górolsko Swoboda”.
W Cieszynie pierwsze cechy rzemieślnicze powstały w 1481r. – byli to rusznikarze, zduni, zegarmistrzowie, garncarze, piekarze. My po przyjeździe udaliśmy się do warsztatu rusznikarskiego prowadzonego przez mistrza Jerzego Wałgę. Zobaczyliśmy tam małokalibrową ręczną broń palną, zwaną Cieszynką - pięknie zdobioną i z artyzmem wykonaną. Strzelby ze szkoły cieszyńskiej znajdują się w muzeach na  całym świecie. Wyprodukowanie ręcznie jednej strzelby trwa kilka miesięcy. Jerzy Wałga za swoje zasługi otrzymał w 2015r. Honorową Złotą Cieszyniankę.
Z Cieszyna pojechaliśmy do Ustronia do warsztatu jubilerskiego – cieszyński filigran – prowadzonego przez Kazimierza Wawrzyka. Ze srebra walcowanego na cieniutkie druciki mistrz wykonuje piękną biżuterię, a także hoczki, pasy, napierśniki, broszki do strojów cieszyńskich. Obejrzeliśmy tam lutowanie drucików do broszki i także można było kupić biżuterię. Również w Ustroniu był następny warsztat – wyroby z kości, prowadzony przez Andrzeja Malca. Kości wołowe gotuje się ok. 6 godzin, a następnie za pomocą różnych maszyn obrabia się je, szlifuje i powstają piękne wyroby. Podziwialiśmy m.in. breloczki, korale, serwetniki, świeczniki oraz unikalne nakładki na klawisze organowe. Z pamiątkami z kości pojechaliśmy do Wisły Malinki, gdzie w gospodarstwie   agroturystycznym „Kamratówka” kuchnią regionalną zajmuje się Leszek Szymczak. Tutaj uczestniczyliśmy w warsztatach gastronomicznych na temat wędzenia mięs i wędlin. Jednak zanim usłyszeliśmy jak to się robi, próbowaliśmy wspaniałych wędlin wyprodukowanych przez właściciela, różnych kiełbas z grilla i przepysznej karkówki. Chleb smarowaliśmy szpyrkami wiślańskimi po kamracku i muszę przyznać, że czegoś tak pysznego jeszcze  nigdy nie jadłam. Szpyrki posiadają certyfikat GÓROLSKO SWOBODA produkt regionalny. Wiele osób kupiło słoiczki ze szpyrkami do domu. Po prelekcji o sposobach wędzenia i pokazie filmu, zobaczyliśmy różne rodzaje wędzarń  jakie znajdują się na terenie gospodarstwa. Jeżeli ktoś chce się dokładnie zapoznać z techniką wędzenia i pieczenia w dymie, wiadomości na ten temat znajdzie na stronie Leszka Szymczaka www.tradismak.pl.
   Zrobiła się już godz. 19.30 i niestety musieliśmy wracać do domu. Wycieczka była wspaniała, pogoda oczywiście dopisała, a my pełni nowej wiedzy o regionie, objedzeni wspaniałymi regionalnymi produktami żegnaliśmy się koło autobusu z pytaniem – gdzie i kiedy następna wycieczka. Serdecznie dziękujemy organizatorom za rewelacyjną wyprawę.
                                                                                                        Grażyna Matwiejczyk

  

czwartek, 23 czerwca 2016

Posiady Noc Świętojańska - wianki

WIANKI – romantyczny początek lata. Najkrótsza noc z 21 na 22 czerwca w czasach pogańskich nazywana była Nocą Kupały. Było to radosne święto żywiołów : ognia i wody  oraz księżyca, słońca, urodzaju i płodności. Skakano nad ogniskami wierząc, że płomienie chronią przed złymi mocami i chorobami. Młode dziewczęta plotły wianki z 9 ziół i puszczały je z nurtem wody, szukano też w lesie kwiatu paproci mającego magiczną moc.
Często to dawne pogańskie święto mylone jest z nocą świętojańską, która przypada dwa dni później z 23 na 24 czerwca. Jednak teraz te obie tradycje przeplatają się ze sobą i są pretekstem do wspólnej zabawy. W najkrótszą noc w roku odradza się stara słowiańska tradycja. Jak przed wiekami rozpalamy ogniska i puszczamy na wodę wianki, które mają przynieść pomyślną wróżbę,. W to magiczne i radosne święto, warto było więc wybrać się na fantastyczną zabawę, by przywitać lato. Zabawę tą w Jaworzu zorganizowało Towarzystwo Miłośników Jaworza przy finansowym wsparciu Stowarzyszenia Nasze Jaworze. Wieczorem 23 czerwca spotkaliśmy się już po raz czwarty w Jaworzu Nałężu, przybyło kilkadziesiąt osób. Panie z przyniesionych ziół uplotły piękne wianki, panowie zajęli się kiełbaskami z ogniska, a wszyscy dzięki śpiewnikom i grze na akordeonie Janiny Czader  śpiewali wiele pieśniczek. Pogoda dopisała, a spotkanie zakończyło się puszczaniem wianków w Potoku Josiónka. No i oczywiście wszyscy umówili się na spotkanie w przyszłym roku.

                                                                                   Grażyna Matwiejczyk

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Posiady - Jerzy Ryrych - Płazy i gady - wyniki konkursu dla dzieci i młodzieży

Płazy i gady  widziane oczami dzieci i młodzieży

Tym razem , posiady Towarzystwa Miłośników Jaworza odbyły się 12 czerwca 2016 r.
 w Sali Sesyjnej „Pod Goruszką”. Poświęcone były rozstrzygnięciu konkursu ekologicznego  zorganizowanego przez Towarzystwo Miłośników Jaworza przy współpracy z OPGJ , dla młodzieży szkolnej  pt.„Płazy i gady Jaworza”.
Prowadzący spotkanie Jadwiga Kruczek i Jerzy Ryrych przywitali władze samorządowe, dyrektorów szkół Ewę Cholewik  i Marię Kuś, nadleśniczego Huberta Kobarskiego, a szczególnie serdecznie uczestników konkursu , czyli młodzież ze szkoły podstawowej i gimnazjów.
Sponsorami konkursu – pod patronatem Wójta Gminy Jaworze dr Radosława Ostałkiewicza byli: Urząd Gminy Jaworze, OPGJ, Bank Spółdzielczy Jasienica, Nadleśnictwo Bielsko, Auto – Części Sosulski, Firma INNA Elżbiety i Mariusza Cielenkiewiczów, Kino Helios, Jerzy Ryrych i Towarzystwo Miłośników Jaworza .
Opiekunami młodzieży biorącej udział w konkursie byli nauczyciele: Mirosława Hawełek, Jolanta Gabryś, Dorota Klajmon, Aleksandra Szeliga, Grzegorz Olejnik i Mirosław Hyjek.
Na konkurs wpłynęło 99 prac; ze szkoły podstawowej nr 1 – 62 prace, z gimnazjum nr 1 – 31 prac , z gimnazjum nr 2 – 6 prac. W tegorocznym siódmym ekologicznym konkursie była  rekordowa ilość uczestników.
Filmowa prezentacja Bartosza Czadra zapoznała zebranych z różnymi gatunkami płazów i gadów. Zobaczyliśmy między innymi: kumaka nizinnego i górskiego, ropuchę szarą i zieloną, żabę jeziorkową, wodną, dalmatyńską, rzekotkę drzewną, traszkę zwyczajną, górską, salamandrę plamistą, jaszczurkę zwinkę, padalca, żmiję, zaskrońca, węża eskulapa i żółwia błotnego.
Po prezentacji przywitaliśmy przybyłego do nas Wójta Radosława Ostałkiewicza, który pogratulował wszystkim uczestnikom wysokiego poziomu prac i podziękował organizatorom i dyrekcjom szkół za duży wkład pracy.
Nagrody zwycięzcom konkursu wręczali: wójt Radosław Ostałkiewicz, nadleśniczy Hubert Kobarski, prezes TMJ Ryszard Stanclik i Jerzy Ryrych.
A oto zwycięzcy:
       Szkoła Podstawowa – prace plastyczne
   I miejsce - Mateusz Chmiel
 II miejsce -  Franciszek Pytlowany
III miejsce -  Marta Pytlowany
                                             prace fotograficzne
   I miejsce -  Michał Gańczarczyk
  II miejsce -  Marta Nikiel
III miejsce – Daniel Nikiel
       Gimnazjum nr 1 i nr 2 – prace fotograficzne
   I miejsce – Wiktoria Szeląg
  II miejsce – Aleksandra Jakubiec
III miejsce – Brian Cholewa
             Prezentacje
   I miejsce – Kamila Olejarz i Bernard Proszyk
  II miejsce – Martyna Pytlik i Kamil Kruczek
III miejsce – Dawid Grabiak
Wszyscy laureaci prezentowali i omawiali swoje prace.
Mirosław Wiśniewski opowiedział o liczeniu ptaków, budowie nowych gniazd lęgowych, obserwacji motyli i zaprosił na kolejne spotkanie celem obserwacji i liczenia ptaków w Jaworzu.
Ryszard Stanclik poinformował zebranych o utworzeniu w ramach TMJ Sekcji Ornitologicznej, oraz podziękował wszystkim, którzy pomogli w przygotowaniu i zorganizowaniu konkursu.
Na zakończenie wszyscy obecni zostali zaproszeni na pyszny kołocz , ciepłe i zimne napoje.

                                                                                                       Grażyna Matwiejczyk

poniedziałek, 9 maja 2016

Posiady Grzegorz Studnicki - ZWIERZĘTA W POWIARKACH CIESZYŃSKICH

ZWIERZĘTA W POWIARKACH CIESZYŃSKICH


W dniu 15.05.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania była opowieść dr Grzegorza Studnickiego o zwierzętach w powiarkach cieszyńskich.
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk zaprosiła wszystkich do wspólnego odśpiewania pieśni „Szumi Jawor Szumi” po czym przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa dr Grzegorza Studnickiego, który gości już u nas po raz piąty. Nasz dzisiejszy gość studia magisterskie ukończył w 2001 roku na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym Uniwersytetu Śląskiego Filii w Cieszynie na kierunku etnologia, a studia doktoranckie ukończył w 2005 roku na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego, gdzie w 2006 roku uzyskał stopień doktora w zakresie socjologii. Od 2002 roku pracuje w Muzeum Śląska Cieszyńskiego, a od 2004 roku jest związany z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Śląskiego. Od 2003 roku jest członkiem Sekcji Ludoznawczej przy Zarządzie Głównym Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej, a od 2009 roku jest członkiem Cieszyńskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
    Powiarki to wierzenia, folklor, a w szerszym znaczeniu wiedza, sformułowanie to stosuje się głównie do określenia starych wierzeń zabobonów guseł funkcjonujących w dawnych wierzeniach na Śląsku Cieszyńskim. Powiarki istniały w kulturze od zawsze w przekazie ustnym, a od drugiej połowy XIX wieku były spisywane a niektóre z nich drukowane w lokalnych gazetach i pismach ukazujących się na terenie Śląska Cieszyńskiego np. w „Gwiazdce Cieszyńskiej” czy „Zaraniu Śląskim”, gdzie był specjalny dział poświęcony materiałom ludowym oraz opisom życia codziennego. Powiarki opisują praktyki z życia rodzinnego, codziennego również zabobony, świat którego już nie ma.
    Zwierzęta w tamtym okresie były bardzo cenne ponieważ zapewniały jedzenie (bydło, drób) oraz ochronę (pies, kot). Ludzie dzięki zwierzętom utrzymywali się przy życiu. Myślenie i postrzeganie świata w tamtym okresie było zabobonne, pogańskie wywodziło się to z kultury przedchrześcijańskiej. Wyróżniano w tamtym okresie granice od rodziny, domu poprzez wieś, region po państwo, a wszystko co było dalsze było nie do ogarnięcia przez ludzi w tamtych czasach i było traktowane jako magiczne. Wierzono że świat zwierzęcy upodabnia się do świata ludzi, przypisywano zwierzętom cechy ludzkie. Będąc przez kogoś obdarowanym należało się zrewanżować. Wierzono również że zdobycie jakiejś rzeczy należącej do kogoś innego dawało możliwość przejęcia kontroli nad tą osobą lub przynajmniej wpływania na jej decyzje i zachowania.    Bardzo dużo różnych opisów wierzeń i tradycji na Śląsku Cieszyńskim a w szczególności w Strumieniu i Skoczowie można znaleźć w książce Johana Tilgnera „Dziennik”. Johan Tilgner opisał w swoim „Dzienniku” życie codzienne szlachty cieszyńskiej w XVI i XVII wieku. Kolejnym folklorystą opisującym życie codzienne ówczesnego Śląska Cieszyńskiego był Robert Zanibal piszący w XIX wieku do „Gwiazdki Cieszyńskiej” teksty przedstawiające opisy życia codziennego oraz zasłyszane podania i opowieści ludowe z czasów wcześniejszych. O dawnych zwyczajach i wierzeniach pisała również w swoich tekstach drukowanych w „Zaraniu Śląskim” Ernestyna Świbówna. Jej opisy zwyczajów i życia codziennego dotyczyły głównie Brennej.
    Następnie nasz gość zaprezentował kilka przysłów i zabobonów, w które wierzyli nasi przodkowie:
- w wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem,
- w wigilię kury należało karmić w obręczy aby nie rozłaziły się po okolicy,
- resztek z wigilijnego stołu nie wolno było wyrzucić tylko dawało się je bydłu,
- panny na wydaniu w noc wigilijną nadsłuchiwały z której strony zaszczeka pies to stamtąd przyjdzie narzeczony,
- wierzono że obmycie się w potoku rankiem we wielki piątek przyniesie zdrowie przez cały następny rok,
- „Jak zając warzy polywke to bydzie padać jeszcze tydziyń” (Jak góry parują to będzie dalej padać),
- „Jak we styczniu pszczoły wylatujom to zły rok zwiastujom”,
- „Na grómnice gynś po lodzie to Wielkanoc bydzie po wodzie”,
- nie należało zaprzęgać do wozu wiozącego pannę młodą białych koni,
- jak przy wsiadaniu na wóz konie były niespokojne zwiastowało to nieszczęście,
- głos kuwika zwiastował rychłą śmierć kogoś bliskiego,
- złą wróżbą było jak jaskółka wleciała do domu,
- we wielki piątek należało potrząsnąć drzewami w sadzie aby był dobry urodzaj,
- myśliwy posiadający przy sobie pióro głuszca zapewniał sobie powodzenie na polowaniu,
- rogi jelenia przechowywane w domu przynosiły szczęście,
- aby mieć piękną cerę należało się myć w kobylim mleku,
- jeżeli doiło się krowy po zachodzie słońca należało odlać trochę mleka dla czarownic.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszną jajecznicę smażoną na ognisku. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchały 54 osoby członkowie i sympatycy Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Sali Sesyjnej Urzędu Gminy w Jaworzu w dniu 12.06.2016r., a tematem będzie podsumowanie konkursu ekologicznego dla dzieci i młodzieży.











Spacery ornitoogiczno - entomologiczne


sobota, 7 maja 2016

Wycieczka - NA SZLAKU ORLICH GNIAZD

Towarzystwo Miłośników Jaworza - NA SZLAKU ORLICH GNIAZD
 
 Wyjechaliśmy punktualnie o 7.00 rano. Pierwszym etapem naszej wyprawy były ruiny stojącego na wygasłym wulkanie zamku Tęczyn. W 1319r. kasztelan Jan Nawój z Morawicy rozpoczął budowę zamku, przeznaczając go na nową siedzibę rodu. Warownia ta składała się z potężnej gotyckiej wieży i przyległych zabudowań. W 1570r. Jan Tęczyński przebudował zamek w stylu renesansowym. W 1655r. – podczas najazdu na Polskę – Szwedzi splądrowali zamek, a następnie budowlę spalili. Została ona później odbudowana, ale nie wróciła już do dawnej świetności. W roku 1768 zamek spłonął od uderzenia pioruna i został ostatecznie opuszczony przez mieszkańców. W 2008r. powstało stowarzyszenie „Ratuj Tęczyn” i od 2010 roku zaczęto zabezpieczać ruiny zamku, jest nadzieja, że prace te przyniosą efekty. Po obejrzeniu okazałych ruin zamku pojechaliśmy dalej do Jaskini Wierzchowskiej, jednej z pierwszych jaskiń w Europie przystosowanych do ruchu turystycznego. Jaskinia Wierzchowska powstała w wapieniach stanowiąc doskonały przykład podziemnej formy krasowej. Długość Jaskini Wierzchowskiej to prawie 1000 metrów podziemnego labiryntu, jest to największa jaskinia Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Jej wnętrze budziło zainteresowanie naukowców już w XIX w. Badania naukowe dały dowody intensywnego osadnictwa w epoce neolitu – ok. 7000 lat temu. Podczas prac archeologicznych znaleziono fragmenty narzędzi, naczyń, ślady po ogniskach. Natrafiono również na kości niedźwiedzi jaskiniowych, hien oraz innych zwierząt występujących w epoce lodowcowej. Jaskinia posiada status pomnika przyrody na terenie Jurajskiego Parku Krajobrazowego i zwiedza się ją z przewodnikiem. Dzisiaj jaskinia posiada najdłuższą – 700 metrową – trasę turystyczną ze wszystkich jaskiń w Polsce. Prowadzi ona przez Kręty Przesmyk, Salę z kotłami, Hotelik do Wielkiej Sali Balowej i Sali Człowieka Pierwotnego. Ściany i stropy pokrywa ładna szata naciekowa. Dużą atrakcją są mieszkające tam nietoperze. Po wyjściu z jaskini, odpoczęliśmy przy kawie na tarasie pobliskiej kawiarni. Następny etap naszej podróży to zamek w Ojcowie - wzniesiony na polecenie Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku. Przechodził przez wiele rąk, niszczał. W 1620 r. Mikołaj Koryciński odremontował go i dobudował nowy budynek. W 1802 roku zamek został opuszczony, a spadkobierca Teofil Załucki wywiózł z niego całe wyposażenie. Pod koniec XIX w. właścicielem Ojcowa został Ludwik Krasiński, który zaczął – ale nie dokończył – odbudowę zamku. W 1914 roku, podczas działań wojennych wieża uległa uszkodzeniu. W latach 1958-1963 częściowo odgruzowano zamek, a od roku 1996 w bramie zamkowej urządzono ekspozycję. Żeby zobaczyć ruiny zamku trzeba było wdrapać się po wielu schodach, a z góry mieliśmy okazję podziwiać piękną panoramę okolic. Później, po spacerze po Ojcowie, udaliśmy się do Domu Wycieczkowego „Zosia” gdzie po zakwaterowaniu w pokojach zjedliśmy smaczną obiadokolację. „Zosia” jest pięknie położona na skraju lasu, ma miejsce na ognisko i tam wieczorem piekliśmy kiełbaski, bawiąc się , śpiewając i tańcząc. Dzięki śpiewnikom przgotowanych przez Towarzystwo Miłośników Jaworza i pani Janinie Czader – grającej na akordeonie – wieczór był pełen muzyki. Pogoda dopisała a na skraju lasu siedział zadomowiony lisek czekając na resztki kiełbasy.
 Następnego dnia po śniadaniu zapakowaliśmy się do autobusu i pojechaliśmy na parking do Ojcowa, skąd udaliśmy się na długi spacer pod górę do Groty Łokietka. Jaskinia ta owiana jest legendą, która głosi, że setki lat temu ukrywał się w niej Władysław Łokietek ścigany przez Wacława II, króla czeskiego. Łokietkowi udało się zmylić pościg, gdy ogromny pająk utkaną pajęczyną zasłonił wejście do jaskini. Grota Łokietka jest jedną z najbardziej znanych polskich jaskiń. Wejście do groty to wąska rozpadlina skalna, następnie korytarz prowadzi do bardzo dużej komory, z niej ciasnym przesmykiem przechodzi się do drugiej sali i wąskiego przejścia z górnym otworem – zwanym kuchnią Łokietka. Idąc dalej w dół trafiamy do obszernej komory, gdzie znajduje się łoże Łokietka. W jaskini tej znaleziono mnóstwo kości niedźwiedzia jaskiniowego, ale schronieniem dla ludzi w czasach prehistorycznych jaskinia nie była. Po zwiedzeniu groty, Bramą Krakowską zeszliśmy do Ojcowa na obiad w restauracji „Pod Bocianem”. Zaczął padać deszcz, ale jak po obiedzie przyjechaliśmy do zamku w Pieskowej Skale, znów świeciło słońce.
Zamek w Pieskowej Skale należy dziś do czołówki nielicznych zabytków polskiego odrodzenia i jest dużą atrakcją turystyczną na Szlaku Orlich Gniazd. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z roku 1315. Według Długosza powstanie zamku wiąże się z panowaniem Kazimierza Wielkiego. Zamkiem do 1608 roku władała rodzina Szafrańców, a potem Zebrzydowscy, Wielopolscy, Mieroszewscy. Od 1903r. spółka „Towarzystwo Akcyjne Zamek Pieskowa Skała”. W latach 1655 – 1659 zamek zajęli Szwedzi. Hieronim Wielopolski od 1768 roku dokonał wielkiej przebudowy zamku, w wyniku której stracił on swój renesansowy charakter. Zamek był wówczas odwiedzany przez znane osobistości m.in. królów:  Augusta III Sasa i Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Podczas pożarów w latach 1850 i 1853 spłonęło wyposażenie komnat i runęła wieża niszcząc sąsiednie zabudowania. W czasie powstania styczniowego zamek służył powstańcom za schronienie. W latach 1863 -1879 Sobiesław Mieroszewski dokonał odbudowy zamku i dobudował neogotyckie wieże. Od roku 1949 prowadzono na zamku prace badawcze i konserwatorskie, a w 1970 roku otwarto muzeum, które obecnie jest oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Do naszych czasów nie zachowało się nic z autentycznego wyposażenia zamku. Po remoncie w latach 1994 – 2004 udostępniono nową ekspozycję na obu piętrach zamku. Po najnowszym remoncie zamek został otwarty dla zwiedzających od 28 kwietnia br. Więc mogliśmy wejść do środka i zwiedzić wnętrza. Wyposażenie komnat pochodzi głównie ze zbiorów Wawelu, są to dzieła uznanych europejskich mistrzów i czołowych malarzy polskich wyeksponowane wśród wysokiej klasy mebli – m. in. świetnie zachowany piętnastowieczny kredens niderlandzki, barokowa szafa elbląska, gobeliny z historią Aleksandra Macedońskiego. W gablotach znajduje się kolekcja pięknych artystycznych wyrobów złotniczych, ceramicznych, szklanych i metalowych. Historię zamku mogliśmy poznać zwiedzając wystawę w jednej z komnat na drugim piętrze, w której zachowało się oryginalne szesnastowieczne malowidło ścienne. Dzieje rezydencji zostały zaprezentowane wielowątkowo. Tablice informacyjne podają fakty historyczne i genealogiczne, pokazano także portrety właścicieli – Wielopolskich i Mieroszewskich, oraz widoki zamku sprzed wielkiego pożaru w 1850 roku i po odbudowie. Część ekspozycji związana jest z Powstaniem Styczniowym. Bardzo interesująca jest także Galeria Malarstwa Angielskiego, ekspozycja ta utrzymana jest w klimacie dawnych angielskich galerii pałacowych.
Oczarowani pięknem wnętrz zamku pojechaliśmy do kolejnego zamku, tym razem ruin. Malowniczo położony zamek w Rabsztynie stoi na wysokiej wapiennej skale. Powstał w drugiej połowie XIII wieku. Przez następne wieki (XIV i XV) był rozbudowywany i przechodził z rąk do rąk – należał do rodzin : Tęczyńskich, Rabsztyńskich, Bonerów, Myszkowskich. Od 1592 roku Mikołaj Wolski rozpoczął generalną przebudowę rabsztyńskiego zamku. Wyburzono część murów obronnych, a w tym miejscu wzniesiono renesansowy pałac, którego ruiny możemy oglądać do dzisiaj. W obu skrzydłach zamku było około 40 pokoi. Jednak świetność Rabsztyna nie trwała długo, w 1657 roku zamek został spalony przez Szwedów. Od 1990r. zamek stał się własnością gminy Olkusz. Wtedy też przystąpiono do prac zabezpieczających ruiny, uzupełniono i odtworzono część murów zamku górnego i wieży, na której powstał taras widokowy. Co roku , w pierwszym tygodniu lipca pod zamkiem odbywają się widowiskowe turnieje rycerskie.
W drodze powrotnej  wstąpiliśmy do „Chaty Kocjana” (dom, w którym urodził się Antoni Kocjan), gdzie znajduje się ekspozycja etnograficzna i wystawa poświęcona życiu Antoniego Kocjana; inżyniera, konstruktora szybowców. Podczas II wojny A. Kocjan był szefem Referatu Lotniczego Wywiadu ZWZ/AK. Dzięki jego meldunkom alianci zbombardowali fabrykę rakiet V1 i V2. W Peenemunde na wyspie Uznam Antoni Kocjan został aresztowany i rozstrzelany 13 sierpnia 1944 roku w Warszawie.
Po zakończeniu zwiedzania był czas na kolację w restauracji u podnóża zamku, a następnie wyruszyliśmy w drogę powrotną do Jaworza.
Muszę nadmienić, że podczas jazdy autobusem dużo czasu poświęciliśmy na śpiewanie przy akompaniamencie akordeonu.
Na pogodę jak zwykle na naszych wycieczkach nie można było narzekać, krótki deszcz nie przeszkodził w zrealizowaniu planu wycieczki. Było słonecznie i ciepło.
Do Jaworza wróciliśmy po godz. 20.00, pełni historycznych wiadomości i wrażeń. Dziękujemy Zarządowi Towarzystwa Miłośników Jaworza za wspaniałą wycieczkę i oczekujemy na następną.       
                                                                                                         Grażyna Matwiejczyk



czwartek, 31 marca 2016

Zaproszenie na spacer ornitologiczny


Posiady Janusz Pieszka "Człowiek z Jaworza - o moim życiu"




Człowiek z Jaworza


W dniu 10.04.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.

Tematem spotkania były wspomnienia Janusza Pieszki ze swojego bardzo ciekawego życia i pracy dla dobra kraju.

Na wstępie Ryszard Stanclik przywitał wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawił naszego gościa.

            Nasz dzisiejszy gość mieszkaniec Jaworza członek naszego Towarzystwa większość swojego dorosłego życia spędził poza rodzinnym Jaworzem. Studia ukończył w 1958 roku jako jeden z 18 absolwentów na 240 studentów którzy je rozpoczęli. Pracy poszukiwał w różnych firmach min. w Energomontażu gdzie nie został przyjęty z braku doświadczenia. Próbował także zostać zatrudniony w Indukcie lecz po kilku godzinach został zwolniony z pensją wypłaconą za dwa tygodnie bo Dyrektor Naczelny miał innego kandydata na jego stanowisko. W gazecie przeczytał ogłoszenie że Mostostal Zabrze poszukuje pracowników z wyższym wykształceniem i nie stawia warunków wstępnych zgłosił swoją kandydaturę i został przyjęty na stanowisko Inżyniera Stażysty Technologa Montażu. W owym czasie przy prowadzeniu prac montażowych najważniejszą osobą w brygadzie był brygadzista najczęściej stary przedwojenny doświadczony fachowiec, który niestety miał duże problemy z opanowaniem wszechobecnej biurokracji. Nasz dzisiejszy gość po kilku miesiącach pracy za biurkiem postanowił pracować bezpośrednio przy montażu konstrukcji stalowych. W owym czasie nadarzyła się ku temu okazja bowiem Mostostal przystępował do dużego przedsięwzięcia budowy baterii koksowniczej w Hucie Częstochowa gdzie nasz dzisiejszy Gość został Kierownikiem Robót. Mostostal budował urządzenie podające „maszynę wsadową”, która obsługiwała 50 pieców. Po trzech miesiącach robót z winy nieudolnego majstra roboty zostały wyhamowane co groziło niedotrzymaniem terminów oddania do użytku całej baterii koksowniczej. Po jego interwencji został zmieniony brygadzista i prace ruszyły pełną parą i udało się dotrzymać terminów. Po zakończeniu budowy baterii koksowniczej został wyznaczony na Kierownika Grupy Robót remontującej maszyny w hutach, następnie przeniesiony został do oddziału Mostostalu w Katowicach, który zajmował się konstrukcjami aluminiowymi. Budowano w tej technologii min. Ścianę Wschodnią w Warszawie, Oddział PKO w Warszawie słynną Rotundę, wykończenie Ministerstwa Handlu Zagranicznego oraz budynków mieszkalnych. Po tych doświadczeniach został wyznaczony na kierownika robót przy budowie elewacji Sekretariatu Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej w Moskwie. Po około pół roku przygotowań do realizacji projektu wyjechał do Moskwy bezpośrednio nadzorować budowę. Po wielu bardzo trudnych rozmowach i przygotowaniach logistycznych np. problem w zakwaterowaniu robotników, zapewnieniu im szatni czy warsztatów naprawczych dla swojego sprzętu zgromadzonego na placu budowy przystąpili z dużym opóźnieniem do realizacji projektu. Projekt został zakończony sukcesem 15 grudnia, a czasie jego realizacji mrozy dochodziły w Moskwie do -36 stopni Celsjusza i po dwóch latach nasz Gość powrócił do kraju. Mostostal Zabrze budował również w tym czasie maszty radiowe o wysokości 150-300 metrów, budował również maszt w Raszynie, oraz najwyższy w Polsce maszt radiowy w Gąbinie o wysokości 646 metrów, który po 17 latach użytkowania w wyniku złej konserwacji przewrócił się. Po przejściu Naczelnego Inżyniera z Mostostalu do pracy w Gdańsku obejmuje jego stanowisko i nadzoruje budowy Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białe, Walcowni Blach w Tychach, Walcowni w Hucie Katowice oraz montaż kopuły dachu katowickiego Spodka. W tych latach nasz dzisiejszy Gość opracował metodę potokową montażu konstrukcji dachowych na halach produkcyjnych, która bardzo przyśpieszała jego wykonanie oraz znacząco ograniczyła wypadkowość na placu budowy. W owym czasie bardzo dużym problemem okazała się fluktuacja kadr bowiem stworzono możliwości wyjazdów pracowników na kontrakty zagraniczne, szacuje się że około 20 procent pracowników przebywało na kontraktach co stwarzało duże problemy z zabezpieczeniem fachowej siły roboczej w kraju. Kolejnym wyzwaniem naszego dzisiejszego Gościa było objęcie w 1978 roku funkcji Dyrektora Naczelnego Mostostalu Zabrze. W czasie pełnienia funkcji Dyrektora wprowadził raz na kwartał spotkania z załogą co spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem przez podległych pracowników. W okresie pierwszej „Solidarności” zaproponował powołanie Rady Robotniczej na ręce której złożył rezygnację ze stanowiska dyrektora a następnie został przez tą Radę ponownie wybrany na stanowisko Dyrektora Naczelnego Mostostalu Zabrze. Tak więc lata Solidarności przeszły w Mostostalu w miarę spokojnie a po wprowadzeniu Stanu Wojennego na terenie Polski Rzeczpospolitej Ludowej w przedsiębiorstwie nie było internowanych. W czasie Stanu Wojennego w Mostostalu nastąpiły rządy wojskowych półkowników, którzy lepiej wiedzieli jak zarządzać przedsiębiorstwem. Po 8 latach nasz Gość rezygnuje z funkcji Dyrektora i decyduję się na pracę na kontraktach zagranicznych. Pracował min. przy budowie elektrowni atomowej w Stendal w Niemieckiej Republice Demokratycznej, gdzie nadzorował montaż kotła wytwarzającego 5 tysięcy ton pary. Po powrocie do kraju zasiadła w Radzie Nadzorczej Mostostalu Zabrze będąc jej członkiem i przewodniczącym.

Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszny kołocz. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 51 osób członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.

Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 15.05.2016r. a tematem będzie wykład Grzegorza Studnickiego na temat zwierząt w Pomiarkach cieszyńskich, a następnie zapraszamy na jajecznicę zielonoświątkową.