wtorek, 26 stycznia 2016

Przypomnienie Kongresu Wiedeńskiego i kilka uwag o XIX wiecznej Galicji



Przypomnienie Kongresu Wiedeńskiego i kilka uwag o XIX wiecznej Galicji
https://goo.gl/photos/hv3zAKRgyGZCrEZNA

                                                           Galeria zdjęć (kliknij tutaj )

Wszystkie wojny toczone w Europie kończyły się zazwyczaj podpisywaniem pokoju a wielkie zawieruchy wojenne obejmujące prawie cały kontynent kończono kongresami czy konferencjami organizowanymi przez zwycięzców, na których ustalano winnych, wysokość  odszkodowań, oraz ustalano nowy ład i porządek. Jako przykład niech posłuży Konferencja Pokojowa w Paryżu ( 1919-1921 ) po I Wojnie Światowej czy Konferencja Pokojowa w Poczdamie w 1945 roku, poprzedzona spotkaniami w Teheranie i Jałcie, po II Wojnie Światowej.
Pierwszym przykładem ułożenia na nowo spraw europejskich po Wojnach Napoleońskich na początku XIX wieku był Kongres Wiedeński 1815 r. W 2015 roku minęło 200 lat od tego pamiętnego dla Europejczyków i dla Polaków wydarzenia a mimo to nasze media nie poświęciły  temu żadnej uwagi.
 Europa była po wojnach napoleońskich i wielkich bitwach : z Austrią w 1805 roku pod Austerlitz/Morawy- Sławków/, z Prusami 1809  pod Jeną i Auerstad, z Rosja 1812 r - 1813r pod Borodino i odwrót Napoleona z Moskwy.  Bitwa Narodów pod Lipskiem w 1813r. i klęska wojsk francuskich pod Vaterlo w Belgii zakończyły pasmo zwycięstw i porażek tego wielkiego wodza, który chciał być cesarzem całej Europy.
Sprawa polska była również ważnym problemem dla naszych sąsiadów pod koniec XVIII i na początku XIX wieku. Państwo źle rządzone, o słabym sejmie, z silną pozycją magnatów i „liberum veto”, niezdolne do reform, musiało stać się łupem silniejszych sąsiadów. I rozbiór dokonany został przez Austrię, Rosję i Prusy w 1772 roku. Nie pomógł Sejm Czteroletni i uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Po Targowicy z udziałem Rosji i Prus dokonano w 1793 roku II rozbioru Polski. Zakończone klęską Powstanie Kościuszkowskie spowodowało ostateczne  podzielenie ziem naszego kraju miedzy trzech zaborców w 1795roku. Polska zniknęła z mapy Europy jako państwo na 123 lata i nie zmieniły tego nasze sojusze z Napoleonem. Sprawa polska znalazła również swoje miejsce na Kongresie Wiedeńskim.             
Kongres Wiedeński  miał uporządkować skomplikowane problemy dynastyczne, ustrojowe i graniczne w ponapoleońskiej Europie. Jego organizatorzy mieli nadzieję, że podjęte w Wiedniu decyzję stworzą podstawy trwałego pokoju na kontynencie.


                                                                       -2-
 Uczestniczyło w nim przedstawicielstwo 16 państw europejskich. Car Rosji Aleksander I Romanow, Cesarz Austriacki Franciszek I Habsburg i minister Meternich, Król Pruski Fryderyk Wilhelm III Hohenzoler, Brytyjski minister spraw zagranicznych i przedstawiciel króla Francji - min. Taleirand.  Kongres nie obradował na sesjach ale miedzy, bankietami, balami rautami stąd nazwano go kongresem tańczącym.                           
Jego postanowienia: - stworzenie stanu równowagi między mocarstwami by nie dopuścić do nowych wojen. / podpisano sojusz „Święte przymierze”/. Dokonano podziału terytorialnego Niderlandów i Włoch. Zagwarantowano neutralność Szwajcarii.  Francja otrzymała status z przed rewolucji / powrót dynastii Burbonów /. Uchwalono deklaracje o zniesieniu niewolnictwa na terenach kolonialnych wprowadzoną w życie z dużym opóźnieniem.
W sprawie Polski: zatwierdzono stan rozbiorów kraju jak po III rozbiorze.  Teren rosyjski nazwano Królestwo Polskie pod berłem cara. Prusy otrzymały Wielkopolskę, Ziemię Bydgoska Toruńską i Gdańsk. Austria Galicję zachodnią, wschodnią i Ziemię Włodzimierską stąd nazwa Galicja i Lodomeria z niemieckiego, co znaczy Ziemie Halicza i Włodzimierza. Galicja zachodnia rozciągała się od rzeki Białki po przemyskie/dzisiejsza granica południowo wschodnia/ Galicja wschodnia to rejon Lwowa, Stanisławowa i Tarnopola. Kraków do 1846 roku był miastem wolnym podległym zaborcom. Po tym roku włączony został do Austrii.
Kilka uwag  Galicji: nazwa i obszar są nam już znane. Można powiedzieć, że od 1772 roku została zniesiona granica państwowa między Śl. Cieszyńskim a ziemiami na wschód od Białki. Granica ta istniała od XIV wieku, kiedy po rozbiciu dzielnicowym ani Władysław Łokietek ani Kazimierz Wielki nie zdołali przyłączyć Śląska w tym Śląska Cieszyńskiego do Polski.
Ustrój polityczny: sytuację polityczną można podzielić na 2 okresy: do Wiosny Ludów 1848  i 1861 roku oraz czas po 1861 roku.
W pierwszym okresie na czele Galicji stał austriacki gubernator, teren podzielono na obwody-cyrkuły, którymi kierowali austriaccy starostowie. Do ich podstawowych obowiązków należało ściąganie podatków i pobór rekruta oraz w miastach sądownictwo. Sądownictwem na wsi i utrzymaniem porządku zajmowali się właściciele ziemscy. Urzędnicy austriaccy umiejętnie podsycali antagonizm między miejscową ludnością a właścicielami ziemskimi pokazując równocześnie dobrotliwość cesarza Austrii. Bunty chłopskie w rejonie Tarnowa i Sądecczyzny z 1846 r. skierowane były przeciw miejscowemu ziemiaństwu. W 1848 roku dokonano w cesarstwie austriackim uwłaszczenia chłopów.
Po 1861 roku Galicja uzyskała autonomię, samorząd lokalny z Sejmem Krajowym we Lwowie, który  podejmował ustawy w zakresie lokalnym dotyczącym budżetu,  szkolnictwa, kultury,  sądownictwa i administracji  gminnej.. Sejm zwoływał cesarz i zatwierdzał jego uchwały. Sejm z budżetu finansował miedzy innymi Teatr Lwowski, Zakład Naukowy im. Ossolińskich
                                                           -3-

we Lwowie czy Muzeum Narodowe w Krakowie. Od 1867 roku językiem urzędowym w Galicji był język polski używany w szkołach, administracji i sądownictwie. Duży konserwatyzm posłów i administracji współpracującej ściśle z rządem centralnym we Wiedniu i dworem cesarskim powodował iż ruchy niepodległościowe na tym obszarze były słabe. Natomiast chętnie przybywali do Galicji prześladowani uczestnicy powstań z zaboru rosyjskiego. Pod koniec XIX wieku powstały w Galicji partie ludowo chłopskie W. Witosa i narodowo demokratyczne Dmowskiego.
Co oznacza skrót czy też mit „Galicyjska Bieda”: Obszar Galicji- Północnowschodniej Austrii był najbardziej zapóźnionym i najbiedniejszym terenem cesarstwa, traktowany jak kolonia, służył do wyciskania podatków i poboru rekruta. W latach 1880-1914 wyemigrowało stąd wiele osób za pracą i lepszym życiem do Ameryki .
Kilka cyfr: W 1888roku liczba ludności wynosiła 6,4 mil. z czego 75% mieszkało na wsi, która miała jedną z największych przeciętnych zaludnienia w Europie. 50% dzieci umierało do 5 roku życia, 1 lekarz przypadał na 9 tyś mieszkańców, w wielu miastach powiatowych nie było szpitali, 33% miejscowości nie posiadało szkół a tam gdzie były to tylko jednoklasowe, jeden nauczyciel   przypadał na 91 uczniów. W 1900 roku przeciętna długość życia wynosiła 27 lat dla mężczyzn i 28,5 dla kobiet, stąd często nazwę Galicja i Lodomeria zamieniano na Golicja i Głodomeria.
Swobody obywatelskie i możliwość używania języka polskiego jako urzędowego wpłynęły wydatnie na rozwój życia kulturalnego i naukowego w Krakowie i Lwowie. Samo miasto Kraków rozpoczęło swój rozkwit w II poł. XIX wieku za sprawą prezydenta miasta prof. medycyny Józefa Ditla. Rozwój wiedzy balneologicznej spowodował powstanie uzdrowisk: Krynica, Szczawnica, Iwonicz, Żegiestów, Rabka. Rozwija się Zakopane. Powstają teatry: Teatr Stary, Teatr J. Słowackiego, Polska Akademia Sztuk Pięknych 1873 r. z rektorami  Matejko, Fałat, tworzą poeci Adam Asnyk, Stanisław Wyspiański,  Michał Bałucki, Aleksander Fredro. We Lwowie pochowana jest na Cmentarzu Łyczakowskim Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska. Wiele tuzów polskiej kultury i nauki tworzyło bądź otarło się o te dwa ważne ośrodki galicyjskie Kraków i Lwów.
W II połowie XIX wieku również do Jaworza, w czasie świetności naszego uzdrowiska przyjeżdżało wiele znanych postaci świata nauki i kultury z Galicji aby odpoczywać i reperować swoje zdrowie. Warto o tym przypominać przy różnych okazjach choćby i takich jak 200. rocznica Kongresu Wiedeńskiego.
                                                                                              Leopold Kłoda
/Skrót wystąpienia na posiadach TMJ z grudnia 2015 r./
 Zabobony, gusła i wróżby andrzejkowe na Śląsku Cieszyńskim.

https://goo.gl/photos/ou22DA6jJfEBSG4z5

W dniu 21.11.2015r. o godz. 16.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania był wykład prof. Daniela Kadłubca na temat wróżb i guseł andrzejkowych.
Na wstępie p. Ryszard Stanclik przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawił postać naszego gościa.
 Prof. Karol Daniel Kadłubiec (ur. 22 lipca 1937 w Karpętnej) - polski etnograf i historyk literatury, badacz kultury, folkloru i gwary Śląska Cieszyńskiego.
Syn Jana Kadłubca, polskiego nauczyciela i działacza społecznego. Ukończył polską szkołę podstawową w Bystrzycy, polskie liceum w Czeskim Cieszynie w 1955 roku i filologię słowiańską na Uniwersytecie Karola w Pradze w 1960 roku. W 1994 roku uzyskał tytuł profesora.
Pracował na Instytucie Pedagogicznym na Uniwersytecie Ostrawskim od 1964 roku, później na Uniwersytecie Karola w Pradze. W latach 1990-1992 był kierownikiem Katedry Polonistyki i Folklorystyki, a od 1990 roku kierownikiem Instytutu Badań Etnikum Polskiego Uniwersytetu Ostrawskiego. W 1996 roku został kierownikiem Zakładu Folklorystyki Ogólnej i Stosowanej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach - Filii w Cieszynie. Pracuje także w Katedrze Pedagogiki, Psychologii i Antropologii Wydziału Humanistyczno-Społecznego Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Jest aktywnym członkiem Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego. Pan Profesor został między innymi uhonorowany w roku 2002 laurem Złotej Cieszynianki, a w roku 2012 Śląskim Szmaragdem. Natomiast 11 października 2015 roku został uhonorowany przez marszałka senatu tytułem „Ambasadora Polszczyzny Poza Granicami” za kultywowanie polszczyzny regionalnej na Zaolziu po Czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego.
Pan prof. przybył do nas do Jaworza już po raz piąty poprzednio gościł u nas w latach:
- 2009 i mówił na temat p. Anieli Kupiec i opowieści regionalnych,
- 2011 opowiadał o obrzędowości od Bożego Narodzenia do Wielkanocy,
- 2012 przedstawił sylwetkę najwybitniejszego polskiego socjologa prof. Jana Szczepańskiego,
- 2013 mówił o problemach językowych na Ziemi Cieszyńskiej w tym o gwarze,
- 2014 mówił o folklorze i jego zróżnicowaniu na Ziemi Cieszyńskiej.
    Nasz gość swoją gawędę rozpoczął od przedstawienia osób, które w przeszłości zajmowały się wróżbami a były to przede wszystkim kobiety (czarodziejki, czarownice i wróżki), oraz kowale. Wróżby były inspiracją do nowych pomysłów w życiu pomagały ludziom przetrwać trudne czasy były ochroną przed złem w myśl zasady że fantazja jest ważniejsza od nauki i rozumu. Przykładem tego może być wiara w to, że mietła obrócóno pryncim do góry nie przepuści czarownic a żelazo włożone pod stół wigilijny przyniesie ludziom siłę taką jaką „ma żelazo”. We wszystkich wróżbach bazuje się na podobieństwach że podobne wywołuje podobne lub na wierze że część kogoś lub czegoś oddziałuje na kogoś lub coś. Magię uprawia się w nocy ponieważ duchy, sprzymierzeńcy wróżbitów przychodzą po zmierzchu. Zimowy magiczny czas rozpoczyna się od 25.11 tj. od św. Katarzyny poprzez św. Andrzeja, św. Barbarę, św. Łucję aż do Wigilii Bożego Narodzenia.
        Wieniec Adwentowy wykonany w formie koła i przystrojony zielonymi gałązkami symbolizował ochronę obejścia przed złem. W dawnych czasach na Śląsku Cieszyńskim nie ubierano choinki tylko stawiano małego smreczka który symbolizował siedlisko wiecznego życia „do domu wnoszone było nowe życie”. W czasie Godnich Świont na terenach od Koniakowa na wschód chodzili „połaźnicy” przeważnie byli to chłopcy i tylko wtedy gdy oni przyszli pierwsi do gospodarstwa zwiastowało to szczęście i pomyślność dla jego mieszkańców.

Następnie nasz gość przytoczył kilka przykładów rzeczy, które symbolizowały szczęście i nieszczęście:
- liczby 13 jest liczbą graniczną przynoszącą nieszczęście,
- liczba 5 w Persji i Babilonie uchodziła za liczbę nieszczęśliwą,
- w dniu 29.11 dziewczyny na wydaniu powinny pościć aby we śnie zobaczyć swojego ukochanego,
- lanie wosku przez dziurkę od klucza było synonimem gwiazdy, która jest otworem komunikacyjnym z innym światem,
- ustawianie butów w kierunku drzwi wyjściowych - ta panna której but znalazł się na progu następnego roku wyjdzie za mąż,
- szczekanie psów – z której strony zaszczeka pies z stamtąd przyjdzie narzeczony,
- zapisywanie pogody „od Łucyje do Wilije” symbolizowało pogodę na następny rok,
Na zakończenie nasz gość wyraził przekonanie że nasi przodkowie głęboko wierzyli we wszystkie wróżby.
Po wysłuchaniu wykładu przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszny kołocz. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchało 37 osób członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów w Jaworzu w dniu 13.12.2015r. o godz. 15.00. tematem spotkania będzie wykład p. Leopolda Kłody na temat „200 lat po kongresie wiedeńskim - Galicja” prezentowane będą również zdjęcia z imprez zorganizowanych w tym roku przez Towarzystwo Miłośników Jaworza oraz na ścianach Galerii zwisną prace malarski p. Ewy Steckel.









Prof. Daniel Kadłubiec ŚLĄSK CIESZYŃSKI W EUROPIE OD... ZAWSZE!

ŚLĄSK CIESZYŃSKI W EUROPIE
OD... ZAWSZE!


Zgodnie z zapowiedzią w grudniowym Echu Jaworza,
postaramy się przybliżyć czytelnikom chociaż część
z bogactwa informacji i faktów przedstawionych przez prof.
Daniela Kadłubca podczas XI Zjazdu Towarzystw Regionalnych
w Jaworzu (7 listopada 2015) dotyczących dziejów Śląska
Cieszyńskiego i jego miejsca w Europie na przestrzeni
wieków.
W krajach Unii Europejskiej przeprowadzono swego
czasu ankietę. Respondenci mieli odpowiedzieć na
pytanie, co jest dla nich wyznacznikiem szeroko rozumianej
kultury europejskiej. Czy jest to jakieś ogólne pojęcie kulturowe
odnoszące się do kontynentu, czy może do państw narodowych,
czy też bardziej do regionów, które zamieszkują. Ponad 70%
respondentów odpowiedziało, że najbliższa im jest kultura
regionu skąd pochodzą, gdzie mieszkają. Stąd tak ważna rola we
współczesnym świecie towarzystw regionalnych pielęgnujących
historię, tradycję, folklor swoich „małych ojczyzn”. Pojęcie „kultury
europejskiej” zdaniem profesora jest czystą abstrakcją. Nie ma
kultury europejskiej, bez kultury czeskiej, słowackiej, polskiej czy
austriackiej. Z kolei nie ma kultury polskiej, bez kultury Mazowsza,
Kujaw, Kaszub, Śląska. Co to jest za „Europejczyk” bez korzeni
cieszyńskich, żywieckich czy kaszubskich? Kultura regionów
składa się na kulturę narodu, a ta na kulturę naszego kontynentu.
Takim pojęciem kultury posługiwał się już Adam Mickiewicz,
również działacz cieszyński Paweł Stalmach podczas zjazdu
słowiańskiego w Pradze w 1848 roku powiedział: My jesteśmy
Słowianami, wśród Słowian jesteśmy Polakami, a wśród Polaków
jesteśmy Ślązakami.
W dalszej części swego wystąpienia prof. Daniel Kadłubiec
przybliżył etymologię nazwy „Śląsk”, jej genezę i geograficzny
obszar kryjący się pod tą nazwą. Z jednej strony tereny Śląska
zamieszkiwali Ślężanie, zaś w naszej tj. cieszyńskiej części
– plemię Gołęszyców. Istniało tu kilka grodów, wśród których
największe znaczenie zaczął odgrywać Cieszyn. Na temat
powstania Cieszyna jest kilka legend, najbardziej znana jest ta
o wspólnym spotkaniu książąt braci: Leszka, Cieszka i Bolka.
Z tego radosnego spotkania przy źródełku (do dziś istnieje Studnia
Trzech Braci) postanowili założyć miasto Cieszyn (w przypadku
Cieszyna istnieje jeszcze jedna legenda mówiąca, iż jest to
największe miasto w Polsce, gdyż w całości nie zmieściło się w jej
granicach i musiało zostać podzielone pomiędzy Czechy i Polskę
przyp. red.). Z kolei inne podanie mówi o tym, że gdy Pan Bóg
stworzył już cały świat, to został Mu jeszcze mały skrawek ziemi.
Bóg nic nie powiedział, ale patrząc na tę ziemię uśmiechnął się
i z tego Boskiego uśmiechu powstał Śląsk Cieszyński. Jak
podkreślił prof. D.Kadłubiec, gdy mówimy o Śląsku Cieszyńskim
mamy na myśli całą tę ziemię od Ostrawicy w Republice
Czeskiej po rzekę Białą (rozdzielającą miasto Bielsko-Biała) i jej
mieszkańców różnych wyznań i narodowości.
Natomiast badania etymologiczne nazwy miasta i tym samym tej
części Śląska wskazują, że miasto założył ktoś, kto nazywał się
Ciesza albo Ciech, a to jest zdrobnienie od Ciechosława. W 1155
roku w bulli papieża Hadriana IV po raz pierwszy jest wymienione
miasto Cieszyn (Tescin- łać).
Śląsk Cieszyński na przestrzeni wieków przechodził różne
koleje losu, od przynależności do Polski, poprzez przynależność
do Czech, potem Monarchii Austro-Węgierskiej, by w 1918
opowiedzieć się jednogłośnie za powrotem do Polski.
Region ten miał strategiczne położenie w sercu Europy,
posiadał swoje naturalne zasoby, klimat, a potem i przemysł.
Śląsk w tym samym również nasz cieszyński leżał na styku kulturz
jednej strony Czechy i Morawy, z drugiej Niemcy, Słowacy i
Węgrzy, no i rdzenni Polacy. Tutaj w XIX wieku istniało hutnictwo
(Ustroń i Trzyniec), Zagłębie Węglowe- Frysztat i Ostrawa, linie
kolejowe łączące wszystkie części Śląska Cieszyńskiego z resztą
Europy (linia Frydek Mistek-Cieszyn Bielsko i dalej Kraków,
Katowice z Bielskiem i Cieszynem, a dalej - Żylina-Bratysława
lub Cieszyn – Ostrawa-Praga).
A wcześniej? Śląsk Cieszyński leżał na szlaku bursztynowym,
przez ten region przechodził tzw. szlak czarnomorski (opisany
już w X wieku n.e.), szlak miedziany z ówczesnej Słowacji do
Szczecina, czy szlak solny z Bochni na Morawy i Czechy, a także
szlak wołoski, gdzie Wołosi-pasterze szli od dzisiejszej Rumunii
m.in. na teren Śląska Cieszyńskego, gdzie zakładali szczególnie
w górach Beskidu Śląskiego swoje osady. Tutaj wraz z wołoskimi
pasterzami trafiło wiele nazw oprzyrządowania gospodarstw
i narzędzi codziennego użytku.
Jak wyjaśnił profesor D. Kadłubiec- wspomniał o tym po
to, aby uświadomić nam wszystkim, że mieszkańcy Śląska
Cieszyńskiego od wieków byli w Europie- wschodniej i zachodniej.
Na co dzień spotykając kupców i wędrowców ze wschodnich
rubieży Rzeczpospolitej od Morza Czarnego, jak i tych
z Małopolski Wschodniej (Lwowa), oraz Rumunii, Węgier, Słowacji,
Czech i Niemiec. Przy tym Ziemia Cieszyńska niezależnie
od przynależności geopolitycznej stale utrzymywała więź z całym
Śląskiem, a więc Wrocławiem, Opolem, a pod koniec XIX wieku
z nowo powstającym ośrodkiem miejskim - Katowicami.
Dzięki tym związkom kulturowym mamy bogactwo naszej
gwary cieszyńskiej - śląskiej, z domieszkami czeskimi i niemieckimi.
To dzięki temu możemy dziś mówić o czardaszu
cieszyńskim (tańcu Śląska Cieszyńskiego związanym z Madziarami
tj. Węgrami). Tych przykładów „multi kulti” Ziemi Cieszyńskiej
można by mnożyć. To dowód na to, że my cieszyniacy byliśmy
od wieków i nadal jesteśmy częścią Europy- tej zachodniej
i wschodniej, bynajmniej do Europy nie weszliśmy na początku
XXI wieku. Niezależnie od polityki wielkich mocarstw my
byliśmy częścią całej Europy od wieków, to znaczy od czasów
schyłku Cesarstwa Rzymskiego. Nigdy nie byliśmy marginalnym
regionem, zaściankiem- dodał prof. Daniel Kadłubiec. My zawsze
funkcjonowaliśmy na przecięciu szlaków komunikacyjnych i kulturowych
Europy, niezależnie od panującej sytuacji politycznej.
Jednocześnie mieszkańcy Tej Ziemi zawsze byli sobą czyli
Ślązakami broniącymi swej ojczystej polskie mowy, ale i nie
wzbraniającymi się przed nauką i znajomością innych języków jak
niemieckiego, łaciny i francuskiego. Choć i podczas podróży na
Krym, cieszyniacy bez problemu potrafili się porozumieć w języku
ukraińskim i rosyjskim.

Lux ex Silesia (łac.)
W tłumaczeniu: Światło ze Śląska. Jak wynika ze źródeł
historycznych pomiędzy latami 1265 i 1294 na uniwersytecie
w Bolonii (Włochy) na 24 studentów z Polski, aż 11 było ze Śląska,
a już w 1238 roku na uniwersytecie w Padwie studiował „synek
z Cieszyna Sulisman - syn cieszyńskiego kasztelana”. Pierwsza
wzmianka o szkole cieszyńskiej pochodzi z roku 1331, a my już
prawie 100 lat wcześniej mamy wzmianki o naszych studentach na
uniwersytetach europejskich. Natomiast w okresie między 1400
a 1525 rokiem na Uniwersytecie Jagiellońskim 14% wszystkich
studentów pochodziło właśnie ze Śląska co stanowiło prawie 3500
absolwentów pochodzących z całego Śląska. Kolejnym elementem
wyróżniającym Śląsk na mapie Europy była tolerancja. Zanim
ekumenizm wpisał się w karty kościołów chrześcijańskich, tutaj był
respektowany od początku reformacji, która nie germanizowała
Śląska Cieszyńskiego, a wręcz przeciwnie. Jednak już inaczej
było na Śląsku Opolskim i Górnym Śląsku. Profesor Kadłubiec
wyjaśnił, że idee reformacyjne docierały na Śląsk Cieszyński m.in.
dzięki protestanckiej literaturze, Biblii Brzeskiej (Radziwiłowskiej),
Biblii Gdańskiej, Kazaniom Dambrowskiego, czy Grzegorza
z Żarnowca, które były napisane w języku polskim. Te pozycje
religijne stanowiły też podstawę do nauki języka polskiego, który
na ziemi cieszyńskiej zachował dawny staropolski styl. W XVI
wieku na Śląsku Cieszyńskim korzystano z wielkich dzieł literatury
polskiej (Jana Kochanowskiego, Mikołaja Reja). Książki były
bardzo drogie, więc nieraz chłopi tworzyli swego rodzaju spółki,
aby ze wspólnych pieniędzy kupić jakąś książkę. Można sobie
tylko wyobrazić, jak cenne były dla nich wówczas książki. Jednak
i podziwu godna jest świadomość narodowa chłopów i mieszczan,
którzy byli gotowi wydać swoje oszczędności na zakup woluminu,
który musiał służyć kolejnym pokoleniom mieszkających tu
Polaków. Poza tym inną formą rozpowszechniania książek było ich
przepisywanie. Na Śląsku Cieszyńskim chłopi byli krzewicielami
kultury i historii – zarówno regionu (Śląska), ale i całej Polski. To
oni działali w różnych organizacjach, czytali i pisali po polsku.
Oczywiście nie można uogólnić i powiedzieć w tym miejscu, że
„wszyscy” ponieważ byli chłopi, którym wystarczała znajomość
mowy polskiej i polskich pieśni, a podpisywali się „krzyżykami”.
Byli i tacy, którzy potrafili pisać i czytać po polsku, ale też znali
łacinę, język niemiecki, umieli dogadać się z kupcami czeskimi,
węgierskimi, a nawet wyjeżdżali na dzisiejszą Ukrainę, gdzie też
porozumiewali się bez problemu. Wielu z nich spisywało swoje
pamiętniki (Jura Gajdzica z Cisownicy), które nie obejmowały
tylko dziejów ich miejscowości czy Śląska, lecz także zawierały
komentarze do wydarzeń politycznych i społecznych, jakie
miały miejsce w Europie. Kolejnym przedstawicielem inteligencji
chłopskiej był Jan Wantuła z Ustronia (samouk, ukończył
w sumie cztery klasy szkoły powszechnej), który napisał kilka
książek. Paweł Cienciała z Mistrzowic k. Cieszyna stanowi
kolejny przykład polskiego patriotyzmu. Dowiedziawszy się
o tym, że w Krakowie sypany jest Kopiec Kościuszki, załadował
na wóz trochę cieszyńskiej ziemi i zawiózł do grodu Kraka. Na
pytanie dlaczego to robi, Cienciała odpowiedział: to jest dla mnie
przykład łączności Ziemi Piastowskiej z Ziemią Jagiellonów.
Pięknym przykładem polskości tej ziemi jest cały ród Buzków,
z którego wyszło wielu znamienitych działaczy społecznopolitycznych,
księży ewangelickich, a wśród polityków można
wymienić współczesnego nam byłego premiera III RP prof.
Jerzego Buzka, który również gościł w Jaworzu. To stanowi
do dziś przykład patriotyzmu całego Śląska Cieszyńskiego
(a więc i tej jego części pozostającej po 1919 roku do 1938 roku
w granicach ówczesnej Czechosłowacji, a po 1945 roku znów
w Czechosłowacji, zaś od 1992 roku w Republice Czeskiej).
Przykładów takich prelegent przedstawił znacznie więcej
i obejmują one ludność całego dawnego Księstwa Cieszyńskiego.
Innym przykładem była próba nabycia przez jednego z chłopów
pierwodruku Pana Tadeusza (Adama Mickiewicza), niestety
wyższą cenę zakupu arcydzieła narodowego zaproponował polski
szlachcic. W latach późniejszych w Hotelu Piast w Cieszynie
(dziś Czeski Cieszyn) odbywały się konkursy recytatorskie
„Pana Tadeusza” w wykonaniu chłopów, jednak sam fakt, że
prosty chłop chciał kupić bezcenne wydanie mickiewiczowskiego
dzieła, może świadczyć o tym, że ziemia cieszyńska przez
wieki była i jest przesiąknięta polskością, bynajmniej to nie
jest przejaw skrajnego nacjonalizmu. Tutaj mieszkali również
Żydzi, Niemcy, Czesi i wszyscy żyli zgodnie, do czasu wielkich
wojen światowych z XX wieku i zaszczepianych ideologicznych
frazesów oraz fobii narodowych czy też wyznaniowych. Na koniec
jeszcze przytoczę jeden znaczący fakt- gdy we Lwowie otwierano
Panoramę Racławicką w 1894 roku, to z Cieszyna wyjechała
1000 osobowa delegacja, aby wziąć udział w tym wydarzeniu.
Profesor D. Kadłubiec zacytował też przykład jednego z chłopów
cieszyńskich, który furmanką jeździł z towarem i po zakupy do
Odessy, Czerniowców (granica z Rumunią), Lwowa ale i Pragi. Po
powrocie przekazywał zdobyte wiadomości, spisywał je poza tym
znał języki obce więc bez problemu potrafił się porozumieć daleko
poza Śląskiem Cieszyńskim. Ludzie wówczas nie mieli „google
tłumacza”, ani GPSa, a pomimo tych niedogodności dawali sobie
świetnie radę. O cieszyniakach wypowiadali się także literaci,
podróżnicy spoza Śląska. Profesora D. Kadlubiec zacytował
kilka z zebranych informacji przez tych, którzy odwiedzili ziemię
cieszyńską, przytaczając relację Stanisława Staszica z podróży
z Bielska do Krakowa, w której wspomina o polskich szkołach
działających nie tylko w miasteczkach, ale i na wsiach. Inny
przykład to przyjazd na ćwiczenia wojskowe do Cieszyna Bobrku
arcyksięcia Ferdynanda Habsburga, który nie umiał znaleźć
prostej drogi do Bobrka, zapytał przypadkowo napotkanego chłopa
po niemiecku, jak dojechać do koszar. Ów płynną niemczyzną,
wyjaśnił jak najłatwiej przebyć tą drogę. Słysząc to, z kolei panie
z towarzystwa arcyksięcia, które po francusku skomentowały
piękne wyjaśnienie chłopa, ten również po francusku odpowiedział
im, że tutejsi ludzie znają wiele języków, czym wprawił w zdumienie
zarówno samego arcyksięcia Ferdynanda, jak i towarzyszącą mu
świtę.
Reasumując, prof. D. Kadłubiec powiedział m.in.: to są
przykłady polskości ludu cieszyńskiego, jego zaangażowania
w oświatę, kulturę, językoznawstwo i historię tej Piastowskiej
Ziemi. Co nie znaczy, że dosłownie każdy chłop umiał czytać
i pisać po polsku, lub jeszcze znał języki obce, a do tego posiadał
domową bibliotekę i pisał pamiętniki. Jednak tak czy inaczej lud
śląska cieszyńskiego tak był i jest postrzegany w historiografii
przez obce nacje, jak i polskich ówczesnych podróżników,
historyków.

„Ślązacy szczególnie na Śląsku Cieszyńskim, dzięki językowi
lokalnemu, czyli dzięki gwarze i dzięki kulturze lokalnej przetrwali
przy polskości, jakkolwiek nie byli przy Królestwie Polskim od ponad
6 wieków. I dlatego język tutejszy i kulturę regionalną możemy
nazwać językiem i kulturą ocalenia narodowego. Ponieważ Śląsk
należał raz do Czech, a raz do Austrii, nie byłoby polskości tych
ziem, gdyby tutejsi mieszkańcy nie kultywowali tej kultury, tradycji,
gwary…” powiedział Daniel Kadłubiec parafrazując słowa prof.
J. Szczepańskiego rodem z Ustronia.
Stąd tak ważna jest działalność towarzystw regionalnych, które
jak powiedział C.K.Norwid – podnoszą z ludowości do ludzkości
[…] tę regionalność, stanowiącą część kultury ogólnonarodowejpolskiej,
a tym samym europejskiej..
Opracowanie Piotr Filipkowski: na podstawie wystąpienia prof.
Daniela Kadłubca podczas XI Zjazdu Towarzystw Regionalnych
Powiatu Bielskiego

XI Powiatowy Zjazd Powiatowych Towarzystw Regionalnych 7 listopada 2015



XI Powiatowy Zjazd Powiatowych Towarzystw Regionalnych 


https://goo.gl/photos/JJ52Dfdk81dPdhpd9

Gmina Jaworze w dniu 7 listopada 2015 była gospodarzem XI zjazdu organizacji pozarządowych działających w gminach i sołectwach powiatu bielskiego i miasta Bielska-Białej.
Organizatorami zjazdu byli Towarzystwo Miłośników Jaworza reprezentowane przez zarząd organizacji - Ryszarda Stanclika i Irenę Steklę, Dyrektor Ośrodka Promocji Gminy Leszek Baron przy współudziale Starosty Bielskiego Andrzeja Płonki i Wójta Gminy Jaworze dr Radosława Ostałkiewicza. 
Zjazd rozpoczął się od zwiedzania Muzeum Fauny i Flory Morskiej i Śródlądowej w Jaworzu. Miejscem zjazdu był Gościniec Państwa Steklów w Jaworzu Nałężu. W dorocznym spotkaniu powiatowych
towarzystw regionalnych udział wzięli przedstawiciele praktycznie wszystkich organizacji kultywujących tradycje swoich „małych ojczyzn”, ich historię i dziedzictwo kulturalne.


Naszą gminę poza władzami gminnymi, radnymi na czele z przewodniczącym RG Jaworze Mieczysławem Brzezickim, księżmi miejscowych parafii: katolickiej i ewangelickiej w Jaworzu, reprezentowały również wszystkie działające stowarzyszenia. Całość imprezy prowadziła - znana z tegorocznych dożynek -
konferansjerka Dorota Kochman, wraz z Ryszardem Stanclikiem i Ireną Steklą z Towarzystwa Miłośników Jaworza. Ceremonii otwarcia i zamknięcia zjazdu przewodniczyli Andrzej Płonka – starosta bielski i Irena Stekla wraz z Ryszardem Stanclikiem z TMJ. Program artystyczny podczas zjazdu zaprezentował Chór
Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Jaworzu pod dyrekcją Krystyny Gibiec wraz z dziećmi ze Szkoły Podstawowej nr 1, które do występu w gwarze cieszyńskiej przygotowały nauczycielki: Małgorzata Cholewik i Teresa Adamus. Zarówno występ chórzystów jak i dzieci z repertuarem Śląska Cieszyńskiego
był wyjątkowy. Znane, a często zapomniane nasze pieśni wciąż chwytają za serce. Słowa uznania dla chórzystów, ale chyba głównie dla dzieci, dla których debiut przed tak liczną publicznością
i do tego uczestniczącymi w zjeździe profesjonalistami z zakresu kultury ludowej, był naprawdę osiągnięciem. 


Kolejnymi punktami zjazdu stowarzyszeń regionalnych były: występ Zespołu Regionalnego Jaworze pod kierownictwem Danuty Pawlus, wystąpienie gawędziarza ludowego Józefa Niesyta „O kołchoźniku czyli pierwszym odbiorniku radiowym na wsi”. Ponadto prawdziwą „perełką” był wykład profesora Daniela Kadłubca pt. „Wkład Śląska Cieszyńskiego w kulturę Powiatu Bielskiego”. Tak ważnych treści przedstawionych przez wielokrotnie już goszczącego w Jaworzu znawcy folkloru, kultury,
historii Śląska Cieszyńskiego nie sposób przedstawić w kilku zdaniach. Stąd relację z wykładu prelegenta prof. D.Kadłubca zamieścimy w styczniowym numerze Echa Jaworza. No i jeszcze jedno ważne wydarzenie towarzyszyło zjazdowi, mianowicie z rąk prezesa TMJ Ryszarda Stanclika, jako setny członek stowarzyszenia legitymację członkowską otrzymał wójt Radosław Ostalkiewicz.
Podczas spotkania prezes Towarzystwa Miłośników Jaworza Ryszard Stanclik zaprezentował już 31-letni dorobek tej organizacji. Zaś wójt dr Radosław Ostałkiewicz przedstawił Gminę Jaworze - jej atuty, ostatnie osiągnięcie, kierunki rozwoju nakierowane na uzdrowisko w kontekście historycznych tradycji.
Przy okazji wielu również jaworzan poznało genezę nowego logo Jaworza (nie mylić z herbem) i podpisem „Jaworze - ożywczy oddech Beskidów. Jak wyjaśnił wójt, nie jest to slogan wymyślony przez „speców” od reklamy, lecz słowa napisane przez jednego z bywalców w dawnym kurorcie Ernsdorf (Jaworze) w czasach Monarchii Austro-Węgierskiej i w okresie II Rzeczpospolitej, a konkretnie Wincentego Pola. Wówczas
w Jaworzu bywali wielcy pisarze, poeci, ale i politycy. To tutaj Maria Dąbrowska pisała część swoich „Nocy i dni”. To u nas bywali Julian Tuwim, Stefan Kisielewski, Jan Parandowski, Melchior Wańkowicz itd. Jak wyjaśnił wójt Ostałkiewicz - w Jaworzu tkwią niepodważalne atuty: to entuzjazm mieszkańców, zdecydowanie, dynamika, lasy - z kojącym klimatem, wody termalne, konsekwencja mieszkańców w pracy na rzecz dobra gminy – nigdy nie brakowało nam lokalnych entuzjastów – miłośników Jaworza. Poza tym to włodarze gminy wybrani przez społeczeństwo, radni wszystkich kadencji, wójtowie, działacze
organizacji pozarządowych- to jest sól tej ziemi - powiedział wójt R.Ostałkiewicz. Zjazd zakończył się odśpiewaniem hymnu towarzystw „Ojcowski Dom” oraz wspólnym obiadem.
Kolejny XII zjazd towarzystw regionalnych zgodnie z wolą kapituły odbędzie się w 2016 roku w Bielsku-Białej.
Przygotował: P.Filipkowski

Zaproszenie na Ptakoliczenie


Zaproszenie na zebranie sprawozdawcze Towarzystwa Miłośników Jaworza