poniedziałek, 9 maja 2016

Posiady Grzegorz Studnicki - ZWIERZĘTA W POWIARKACH CIESZYŃSKICH

ZWIERZĘTA W POWIARKACH CIESZYŃSKICH


W dniu 15.05.2016r. o godz. 15.00 odbyły się kolejne posiady zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Jaworza w Galerii Pod Groniem w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Steklów.
Tematem spotkania była opowieść dr Grzegorza Studnickiego o zwierzętach w powiarkach cieszyńskich.
Na wstępie Grażyna Matwiejczyk zaprosiła wszystkich do wspólnego odśpiewania pieśni „Szumi Jawor Szumi” po czym przywitała wszystkich przybyłych na spotkanie oraz pokrótce przedstawiła naszego gościa dr Grzegorza Studnickiego, który gości już u nas po raz piąty. Nasz dzisiejszy gość studia magisterskie ukończył w 2001 roku na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym Uniwersytetu Śląskiego Filii w Cieszynie na kierunku etnologia, a studia doktoranckie ukończył w 2005 roku na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego, gdzie w 2006 roku uzyskał stopień doktora w zakresie socjologii. Od 2002 roku pracuje w Muzeum Śląska Cieszyńskiego, a od 2004 roku jest związany z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Śląskiego. Od 2003 roku jest członkiem Sekcji Ludoznawczej przy Zarządzie Głównym Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej, a od 2009 roku jest członkiem Cieszyńskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
    Powiarki to wierzenia, folklor, a w szerszym znaczeniu wiedza, sformułowanie to stosuje się głównie do określenia starych wierzeń zabobonów guseł funkcjonujących w dawnych wierzeniach na Śląsku Cieszyńskim. Powiarki istniały w kulturze od zawsze w przekazie ustnym, a od drugiej połowy XIX wieku były spisywane a niektóre z nich drukowane w lokalnych gazetach i pismach ukazujących się na terenie Śląska Cieszyńskiego np. w „Gwiazdce Cieszyńskiej” czy „Zaraniu Śląskim”, gdzie był specjalny dział poświęcony materiałom ludowym oraz opisom życia codziennego. Powiarki opisują praktyki z życia rodzinnego, codziennego również zabobony, świat którego już nie ma.
    Zwierzęta w tamtym okresie były bardzo cenne ponieważ zapewniały jedzenie (bydło, drób) oraz ochronę (pies, kot). Ludzie dzięki zwierzętom utrzymywali się przy życiu. Myślenie i postrzeganie świata w tamtym okresie było zabobonne, pogańskie wywodziło się to z kultury przedchrześcijańskiej. Wyróżniano w tamtym okresie granice od rodziny, domu poprzez wieś, region po państwo, a wszystko co było dalsze było nie do ogarnięcia przez ludzi w tamtych czasach i było traktowane jako magiczne. Wierzono że świat zwierzęcy upodabnia się do świata ludzi, przypisywano zwierzętom cechy ludzkie. Będąc przez kogoś obdarowanym należało się zrewanżować. Wierzono również że zdobycie jakiejś rzeczy należącej do kogoś innego dawało możliwość przejęcia kontroli nad tą osobą lub przynajmniej wpływania na jej decyzje i zachowania.    Bardzo dużo różnych opisów wierzeń i tradycji na Śląsku Cieszyńskim a w szczególności w Strumieniu i Skoczowie można znaleźć w książce Johana Tilgnera „Dziennik”. Johan Tilgner opisał w swoim „Dzienniku” życie codzienne szlachty cieszyńskiej w XVI i XVII wieku. Kolejnym folklorystą opisującym życie codzienne ówczesnego Śląska Cieszyńskiego był Robert Zanibal piszący w XIX wieku do „Gwiazdki Cieszyńskiej” teksty przedstawiające opisy życia codziennego oraz zasłyszane podania i opowieści ludowe z czasów wcześniejszych. O dawnych zwyczajach i wierzeniach pisała również w swoich tekstach drukowanych w „Zaraniu Śląskim” Ernestyna Świbówna. Jej opisy zwyczajów i życia codziennego dotyczyły głównie Brennej.
    Następnie nasz gość zaprezentował kilka przysłów i zabobonów, w które wierzyli nasi przodkowie:
- w wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem,
- w wigilię kury należało karmić w obręczy aby nie rozłaziły się po okolicy,
- resztek z wigilijnego stołu nie wolno było wyrzucić tylko dawało się je bydłu,
- panny na wydaniu w noc wigilijną nadsłuchiwały z której strony zaszczeka pies to stamtąd przyjdzie narzeczony,
- wierzono że obmycie się w potoku rankiem we wielki piątek przyniesie zdrowie przez cały następny rok,
- „Jak zając warzy polywke to bydzie padać jeszcze tydziyń” (Jak góry parują to będzie dalej padać),
- „Jak we styczniu pszczoły wylatujom to zły rok zwiastujom”,
- „Na grómnice gynś po lodzie to Wielkanoc bydzie po wodzie”,
- nie należało zaprzęgać do wozu wiozącego pannę młodą białych koni,
- jak przy wsiadaniu na wóz konie były niespokojne zwiastowało to nieszczęście,
- głos kuwika zwiastował rychłą śmierć kogoś bliskiego,
- złą wróżbą było jak jaskółka wleciała do domu,
- we wielki piątek należało potrząsnąć drzewami w sadzie aby był dobry urodzaj,
- myśliwy posiadający przy sobie pióro głuszca zapewniał sobie powodzenie na polowaniu,
- rogi jelenia przechowywane w domu przynosiły szczęście,
- aby mieć piękną cerę należało się myć w kobylim mleku,
- jeżeli doiło się krowy po zachodzie słońca należało odlać trochę mleka dla czarownic.
Po wysłuchaniu tych wszystkich bardzo interesujących informacji przyszedł czas na pytania, dyskusję, kawę, herbatę oraz pyszną jajecznicę smażoną na ognisku. Bardzo wielu ciekawych informacji wysłuchały 54 osoby członkowie i sympatycy Towarzystwa Miłośników Jaworza.
Na następne posiady zapraszamy Państwa do Sali Sesyjnej Urzędu Gminy w Jaworzu w dniu 12.06.2016r., a tematem będzie podsumowanie konkursu ekologicznego dla dzieci i młodzieży.











Spacery ornitoogiczno - entomologiczne


sobota, 7 maja 2016

Wycieczka - NA SZLAKU ORLICH GNIAZD

Towarzystwo Miłośników Jaworza - NA SZLAKU ORLICH GNIAZD
 
 Wyjechaliśmy punktualnie o 7.00 rano. Pierwszym etapem naszej wyprawy były ruiny stojącego na wygasłym wulkanie zamku Tęczyn. W 1319r. kasztelan Jan Nawój z Morawicy rozpoczął budowę zamku, przeznaczając go na nową siedzibę rodu. Warownia ta składała się z potężnej gotyckiej wieży i przyległych zabudowań. W 1570r. Jan Tęczyński przebudował zamek w stylu renesansowym. W 1655r. – podczas najazdu na Polskę – Szwedzi splądrowali zamek, a następnie budowlę spalili. Została ona później odbudowana, ale nie wróciła już do dawnej świetności. W roku 1768 zamek spłonął od uderzenia pioruna i został ostatecznie opuszczony przez mieszkańców. W 2008r. powstało stowarzyszenie „Ratuj Tęczyn” i od 2010 roku zaczęto zabezpieczać ruiny zamku, jest nadzieja, że prace te przyniosą efekty. Po obejrzeniu okazałych ruin zamku pojechaliśmy dalej do Jaskini Wierzchowskiej, jednej z pierwszych jaskiń w Europie przystosowanych do ruchu turystycznego. Jaskinia Wierzchowska powstała w wapieniach stanowiąc doskonały przykład podziemnej formy krasowej. Długość Jaskini Wierzchowskiej to prawie 1000 metrów podziemnego labiryntu, jest to największa jaskinia Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Jej wnętrze budziło zainteresowanie naukowców już w XIX w. Badania naukowe dały dowody intensywnego osadnictwa w epoce neolitu – ok. 7000 lat temu. Podczas prac archeologicznych znaleziono fragmenty narzędzi, naczyń, ślady po ogniskach. Natrafiono również na kości niedźwiedzi jaskiniowych, hien oraz innych zwierząt występujących w epoce lodowcowej. Jaskinia posiada status pomnika przyrody na terenie Jurajskiego Parku Krajobrazowego i zwiedza się ją z przewodnikiem. Dzisiaj jaskinia posiada najdłuższą – 700 metrową – trasę turystyczną ze wszystkich jaskiń w Polsce. Prowadzi ona przez Kręty Przesmyk, Salę z kotłami, Hotelik do Wielkiej Sali Balowej i Sali Człowieka Pierwotnego. Ściany i stropy pokrywa ładna szata naciekowa. Dużą atrakcją są mieszkające tam nietoperze. Po wyjściu z jaskini, odpoczęliśmy przy kawie na tarasie pobliskiej kawiarni. Następny etap naszej podróży to zamek w Ojcowie - wzniesiony na polecenie Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku. Przechodził przez wiele rąk, niszczał. W 1620 r. Mikołaj Koryciński odremontował go i dobudował nowy budynek. W 1802 roku zamek został opuszczony, a spadkobierca Teofil Załucki wywiózł z niego całe wyposażenie. Pod koniec XIX w. właścicielem Ojcowa został Ludwik Krasiński, który zaczął – ale nie dokończył – odbudowę zamku. W 1914 roku, podczas działań wojennych wieża uległa uszkodzeniu. W latach 1958-1963 częściowo odgruzowano zamek, a od roku 1996 w bramie zamkowej urządzono ekspozycję. Żeby zobaczyć ruiny zamku trzeba było wdrapać się po wielu schodach, a z góry mieliśmy okazję podziwiać piękną panoramę okolic. Później, po spacerze po Ojcowie, udaliśmy się do Domu Wycieczkowego „Zosia” gdzie po zakwaterowaniu w pokojach zjedliśmy smaczną obiadokolację. „Zosia” jest pięknie położona na skraju lasu, ma miejsce na ognisko i tam wieczorem piekliśmy kiełbaski, bawiąc się , śpiewając i tańcząc. Dzięki śpiewnikom przgotowanych przez Towarzystwo Miłośników Jaworza i pani Janinie Czader – grającej na akordeonie – wieczór był pełen muzyki. Pogoda dopisała a na skraju lasu siedział zadomowiony lisek czekając na resztki kiełbasy.
 Następnego dnia po śniadaniu zapakowaliśmy się do autobusu i pojechaliśmy na parking do Ojcowa, skąd udaliśmy się na długi spacer pod górę do Groty Łokietka. Jaskinia ta owiana jest legendą, która głosi, że setki lat temu ukrywał się w niej Władysław Łokietek ścigany przez Wacława II, króla czeskiego. Łokietkowi udało się zmylić pościg, gdy ogromny pająk utkaną pajęczyną zasłonił wejście do jaskini. Grota Łokietka jest jedną z najbardziej znanych polskich jaskiń. Wejście do groty to wąska rozpadlina skalna, następnie korytarz prowadzi do bardzo dużej komory, z niej ciasnym przesmykiem przechodzi się do drugiej sali i wąskiego przejścia z górnym otworem – zwanym kuchnią Łokietka. Idąc dalej w dół trafiamy do obszernej komory, gdzie znajduje się łoże Łokietka. W jaskini tej znaleziono mnóstwo kości niedźwiedzia jaskiniowego, ale schronieniem dla ludzi w czasach prehistorycznych jaskinia nie była. Po zwiedzeniu groty, Bramą Krakowską zeszliśmy do Ojcowa na obiad w restauracji „Pod Bocianem”. Zaczął padać deszcz, ale jak po obiedzie przyjechaliśmy do zamku w Pieskowej Skale, znów świeciło słońce.
Zamek w Pieskowej Skale należy dziś do czołówki nielicznych zabytków polskiego odrodzenia i jest dużą atrakcją turystyczną na Szlaku Orlich Gniazd. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z roku 1315. Według Długosza powstanie zamku wiąże się z panowaniem Kazimierza Wielkiego. Zamkiem do 1608 roku władała rodzina Szafrańców, a potem Zebrzydowscy, Wielopolscy, Mieroszewscy. Od 1903r. spółka „Towarzystwo Akcyjne Zamek Pieskowa Skała”. W latach 1655 – 1659 zamek zajęli Szwedzi. Hieronim Wielopolski od 1768 roku dokonał wielkiej przebudowy zamku, w wyniku której stracił on swój renesansowy charakter. Zamek był wówczas odwiedzany przez znane osobistości m.in. królów:  Augusta III Sasa i Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Podczas pożarów w latach 1850 i 1853 spłonęło wyposażenie komnat i runęła wieża niszcząc sąsiednie zabudowania. W czasie powstania styczniowego zamek służył powstańcom za schronienie. W latach 1863 -1879 Sobiesław Mieroszewski dokonał odbudowy zamku i dobudował neogotyckie wieże. Od roku 1949 prowadzono na zamku prace badawcze i konserwatorskie, a w 1970 roku otwarto muzeum, które obecnie jest oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Do naszych czasów nie zachowało się nic z autentycznego wyposażenia zamku. Po remoncie w latach 1994 – 2004 udostępniono nową ekspozycję na obu piętrach zamku. Po najnowszym remoncie zamek został otwarty dla zwiedzających od 28 kwietnia br. Więc mogliśmy wejść do środka i zwiedzić wnętrza. Wyposażenie komnat pochodzi głównie ze zbiorów Wawelu, są to dzieła uznanych europejskich mistrzów i czołowych malarzy polskich wyeksponowane wśród wysokiej klasy mebli – m. in. świetnie zachowany piętnastowieczny kredens niderlandzki, barokowa szafa elbląska, gobeliny z historią Aleksandra Macedońskiego. W gablotach znajduje się kolekcja pięknych artystycznych wyrobów złotniczych, ceramicznych, szklanych i metalowych. Historię zamku mogliśmy poznać zwiedzając wystawę w jednej z komnat na drugim piętrze, w której zachowało się oryginalne szesnastowieczne malowidło ścienne. Dzieje rezydencji zostały zaprezentowane wielowątkowo. Tablice informacyjne podają fakty historyczne i genealogiczne, pokazano także portrety właścicieli – Wielopolskich i Mieroszewskich, oraz widoki zamku sprzed wielkiego pożaru w 1850 roku i po odbudowie. Część ekspozycji związana jest z Powstaniem Styczniowym. Bardzo interesująca jest także Galeria Malarstwa Angielskiego, ekspozycja ta utrzymana jest w klimacie dawnych angielskich galerii pałacowych.
Oczarowani pięknem wnętrz zamku pojechaliśmy do kolejnego zamku, tym razem ruin. Malowniczo położony zamek w Rabsztynie stoi na wysokiej wapiennej skale. Powstał w drugiej połowie XIII wieku. Przez następne wieki (XIV i XV) był rozbudowywany i przechodził z rąk do rąk – należał do rodzin : Tęczyńskich, Rabsztyńskich, Bonerów, Myszkowskich. Od 1592 roku Mikołaj Wolski rozpoczął generalną przebudowę rabsztyńskiego zamku. Wyburzono część murów obronnych, a w tym miejscu wzniesiono renesansowy pałac, którego ruiny możemy oglądać do dzisiaj. W obu skrzydłach zamku było około 40 pokoi. Jednak świetność Rabsztyna nie trwała długo, w 1657 roku zamek został spalony przez Szwedów. Od 1990r. zamek stał się własnością gminy Olkusz. Wtedy też przystąpiono do prac zabezpieczających ruiny, uzupełniono i odtworzono część murów zamku górnego i wieży, na której powstał taras widokowy. Co roku , w pierwszym tygodniu lipca pod zamkiem odbywają się widowiskowe turnieje rycerskie.
W drodze powrotnej  wstąpiliśmy do „Chaty Kocjana” (dom, w którym urodził się Antoni Kocjan), gdzie znajduje się ekspozycja etnograficzna i wystawa poświęcona życiu Antoniego Kocjana; inżyniera, konstruktora szybowców. Podczas II wojny A. Kocjan był szefem Referatu Lotniczego Wywiadu ZWZ/AK. Dzięki jego meldunkom alianci zbombardowali fabrykę rakiet V1 i V2. W Peenemunde na wyspie Uznam Antoni Kocjan został aresztowany i rozstrzelany 13 sierpnia 1944 roku w Warszawie.
Po zakończeniu zwiedzania był czas na kolację w restauracji u podnóża zamku, a następnie wyruszyliśmy w drogę powrotną do Jaworza.
Muszę nadmienić, że podczas jazdy autobusem dużo czasu poświęciliśmy na śpiewanie przy akompaniamencie akordeonu.
Na pogodę jak zwykle na naszych wycieczkach nie można było narzekać, krótki deszcz nie przeszkodził w zrealizowaniu planu wycieczki. Było słonecznie i ciepło.
Do Jaworza wróciliśmy po godz. 20.00, pełni historycznych wiadomości i wrażeń. Dziękujemy Zarządowi Towarzystwa Miłośników Jaworza za wspaniałą wycieczkę i oczekujemy na następną.       
                                                                                                         Grażyna Matwiejczyk